Kazimierz Kamieński ''Huzara'' - ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK

Kpt. Kazimierz Kamieński "Gryf", "Huzar", ur. 8 I 1919 r. we wsi Markowo Wólka gm. Piekuty pow. Wysokie Mazowieckie, w rodzinie pochodzenia drobnoszlacheckiego (jego ojciec posiadał duże gospodarstwo i jednocześnie pełnił funkcję wójta tej wioski). Ukończył Gimnazjum Handlowe w Wysokiem Mazowieckiem. Następnie jako prymus ukończył 10-miesięczną szkołę podchorążych rezerwy kawalerii, po czym skierowany został do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Szkolenie zakończył uzyskując stopień kaprala podchorążego rez. kawalerii. Otrzymał przydział do 9 psk (Dywizjon Osowiec). W szeregach tej jednostki wziął udział w wojnie obronnej 1939 r., przechodząc jej cały szlak bojowy. Brał udział m.in. w walkach na pograniczu z Prusami Wschodnimi, oraz w dalszych działaniach odwrotowych - aż po Lubelszczyznę. Po dołączeniu do Grupy Operacyjnej "Polesie" uczestniczył w ostatnich bitwach Września w rejonie Kocka jako konny łacznik pomiędzy dowódcą 9 psk i dowódcą GO "Polesie" (podczas tej służby zabito pod nim cztery konie, on sam odniósł tylko lekkie kontuzje). Dostał się do niewoli niemieckiej, z której od razu zbiegł, jeszcze w październiku 1939 r., i powrócił w rodzinne strony, na teren okupacji sowieckiej.

(Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar", zdjęcie z partyzantki
z końca lat czterdziestych)

W konspiracji pracował od pierwszych tygodni 1940 r., początkowo w lokalnej organizacji Podlaski Batalion Śmierci (tzw. Legion Podlaski). Zaprzysiężony w ZWZ-AK od maja 1940 r. Ścigany przez NKWD, w 1940 r. znajdując się w sytuacji przymusowej miał ponoć zabić dwóch funkcjonariuszy usiłujących go aresztować. W okresie okupacji niemieckiej pełnił pod pseudonimem "Gryf" różne funkcje dowódcze w Komendzie Obwodu ZWZ-AK Wysokie Mazowieckie (m.in. dowódcy plutonu terenowego, szefa uzbrojenia i adiutanta KO). Wiosną 1944 r. dołączył do lotnego oddziału Kedywu Obwodu Wysokie Mazowieckie dowodzonego wówczas przez ppor. Romana Ostrowskiego "Wichra". Uczestniczył w akcjach zbrojnych, m.in. w czerwcu 1943 r. w walce pod Lizą, w akcji pod Szepietowem w maju 1944 r., w czerwcu 1944 r. w akcji na bagnie Podosie (likwidacja bandy komunistyczno - rabunkowej) i w akcji "Burza" w lipcu 1944 r. Po lipcu 1944 r. szef samoobrony Obwodu AK - AKO - WiN Obwodu Wysokie Mazowieckie.

Działalność "po wyzwoleniu" rozpoczął późną jesienią 1944 r. z przydzielonym przez Komendanta Obwodu czteroosobowym patrolem. Po kilku miesiącach miał już spory oddział partyzancki w sile plutonu (podlegały mu też 4 rejonowe grupy dyspozycyjne i partyzanckie). Wykonał kilkadziesiąt akcji przeciw UBP, KBW, NKWD i ich agenturze. Awansowany do stopnia podporucznika (2 XI 1943 r.), porucznika (1 VI 1945 r.), w WiN przedstawiony do awansu na kapitana (30 IV 1946 r.). Za męstwo i zasługi został odznaczony Krzyżem Walecznych. W okresie amnestii lutowej 1947 r. dowodzony przez niego oddział został rozformowany, zaś większość żołnierzy ujawniła się. Sam nadal ukrywał się, wkrótce wokół niego skupiła się grupa byłych żołnierzy AK - WiN ściganych przez UBP i zagrożonych aresztowaniem, co pozwoliło na odbudowę oddziału partyzanckiego. W maju 1947 r. podporządkował się por./kpt. "Młotowi", zaś dowodzona przez niego grupa weszła na zasadach autonomicznych w skład 6 Brygady Wileńskiej. Po śmierci "Młota" w czerwcu 1949 r. objął komendę nad pozostającymi w polu patrolami 6 Brygady Wileńskiej. O poparciu jakim cieszył się wśród mieszkańców Podlasia Świadczy fakt, że utrzymał się w polu niemal do końca 1952 r.

(Kpt. "Huzar" i st. sierż. Eugeniusz Tymiński "Ryś")

Zagłada "Huzara" - "V Komenda Zrzeszenia WiN"

Poparcie ludności i przestrzeganie zasad pracy konspiracyjnej oraz dyscypliny, przy nieudolności poszczególnych PUBP zwalczających tę grupę, wydawały się dobrze chronić ją przed działaniami bezpieki. Uderzenia komunistów spadały głównie na ludność wiejską, podejrzewaną, nie bez racji, o wspieranie partyzantki. W grudniu 1949 r. na terenie nadbużańskich powiatów województwa warszawskiego założone zostało rozpracowanie operacyjne przeciwko oddziałowi "Huzara", oznaczone kryptonimem "Rozbójnicy". Wkrótce objęło ono sześć PUBP z województw warszawskiego i białostockiego. Działania tych jednostek okazały się także zupełnie niewystarczające Jedynym istotnym sukcesem resortu było użycie do akcji przeciw sokołowskim pododdziałom "Huzara" TW Czesława Białowąsa "Małachowskiego", zakończone rozbiciem grupy "Brzaska" i likwidacją patrolu "Arkadka". Agent ten był jednak prowadzony bezpośrednio przez WUBP w Warszawie, a nie którąś z terenowych jednostek bezpieki. W czerwcu 1950 r. utworzono Grupę Operacyjną "Ciechanowiec" - "sztab" mający koordynować działania powiatówek przeciwko oddziałowi "Huzara". Także i teraz działania bezpieki nie przyniosły oczekiwanych sukcesów - po roku "sztab" w Ciechanowcu został rozwiązany. Powołana w jego miejsce Grupa Operacyjna "Łosice" nastawiona była na działania przeciw lewobrzeżnemu patrolowi "Lamparta", spełniając rolę pomocniczą wobec działań prowadzonych wówczas na najwyższym szczeblu resortu - bezpośrednio przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. MBP sformowało bowiem fikcyjne centrum dowódcze podziemia, określane jako "V Komenda WiN" (operacja oznaczona kryptonimem "Cezary"). Ta prowokacyjna struktura, składająca się w całości z tajnych współpracowników i etatowych funkcjonariuszy MBP, nastawiona była początkowo na rozpracowywania polskich emigracyjnych ośrodków pracy niepodległościowej.

Wykorzystanie prowokacyjnej "centrali podziemia" do walki z podziemiem niepodległościowym na Białostocczyźnie rozpoczęło się od rozgrywki operacyjnej o kryptonimie "Sekwana", przekształconej na kombinację operacyjną "Delegat", skierowanej przeciwko oddziałowi NZW Kazimierza Krasowskiego "Głuszca". Ten jednak zdemaskował i zlikwidował agenta MBP, byłego szefa Oddziału I Komendy Okręgu NZW Białystok - Włodzimierza Awramienkę (TW "Cedr"), występującego jako "emisariusz konspiracyjnych władz SN". Zdrajca wylądował z przestrzeloną głową w Bugu. "Głuszec" ostrzegł "Huzara" przed tajemniczymi wysłannikami "centrali", ten jednak, niestety, zlekceważył owo ostrzeżenie.

Do rozgrywki z "Huzarem" wprowadzono początkowo agentów MBP wykorzystanych do operacji przeciwko "Głuszcowi". Byli to Janusz Terlikowski, ongiś akowiec z Obwodu AK Bielsk Podlaski (obecnie TW "Rytel", "Ryglewski") oraz Marian Obniski (ongiś prezes Pomorskiego Okręgu WiN, obecnie TW "Ignacy", "333"). Kombinacja operacyjna, w której ich użyto, przygotowana przez Departament III MBP, oznaczona została kryptonimem "Narew". Do dalszych działań prowokacyjnej centrali dołączono kolejnych agentów - byłych żołnierzy podziemia poakowskiego - Stefana Sieńkę (ongiś zastępcę kierownika sieci informacyjnej IV Zarządu WiN, obecnie TW "Wiktor", "Ikar", "Tadeusz"), Edwarda Wasilewskiego "Wichurę" (ongiś bohaterskiego dowódcę akcji na obóz NKWD w Rembertowie, obecnie TW "Wierny", "Ramzes") i Aleksandra Grubę (oficera Kedywu Podokręgu AK Rzeszów, obecnie TW "Bacę"). Agenci UB uczestniczący w operacji przeciwko "Głuszcowi" doprowadzili do nawiązania kontaktu z patrolem sierż. "Zygmunta" z oddziału "Huzara". Następnie doszło do spotkania "Zygmunta" z "emisariuszem z Warszawy" - Januszem Terlikowskim (TW "Rytel", "Ryglewski"). Jak zeznawał jeden z uczestników tego spotkania -"Terlikowski w czasie rozmowy [...] wspomniał, że chce on nawiązać łączność ze wszystkimi oddziałami działającymi na tutejszym terenie".

W październiku 1951 r. doszło wreszcie we wsi Niemyje-Ząbki do spotkania Terlikowskiego z "Huzarem". Zdrajca zrobił, niestety, dobre wrażenie na "Huzarze", który dalsze kontakty z "V Komendą" odłożył jednak na dalszą przyszłość, traktując spotkanie sondażowo i wyznaczając do bieżących kontaktów z wysłannikiem "centrali" jedną z łączniczek. Na skutek presji przedstawicieli "centrali" już wkrótce doszło jednak do ich kolejnego osobistego spotkania z kpt. "Huzarem". Przedstawiciele "centrali" zalecili kpt. "Huzarowi" zaprzestanie dokonywania akcji zbrojnych, zamelinowanie ludzi i przestawienie się na pracę organizacyjną, polegającą na tworzeniu sformalizowanych struktur dowódczych i terenowych. Resort bezpieczeństwa konsekwentnie zaciskał swą sieć wokół grupy kpt. Kazimierza Kamieńskiego. Stopniowo wmontowywano ją w strukturę nieistniejącej organizacji podziemnej, będącej w istocie prowokacją ("V Komenda WiN" miała być oznaczona kryptonimem "Uniwersytet", obszar, któremu "Huzar" miał podlegać - kryptonimem "Akademia").

W lutym 1952 r. doszło do kolejnego spotkania z przedstawicielami "Komendy WiN" - agentami MBP. Próbowali oni wówczas "podesłać" kpt. Kazimierzowi Kamieńskiemu "do pomocy" dwóch kolejnych agentów, mających odegrać rolę szefa sztabu i szefa łączności obszaru (szefem sztabu miał zostać agent MBP Marian Strużyński vel Reniak). Jednak "Huzar" wykazał zdrowy rozsądek, "szefa sztabu" po prostu nie przyjął, wskazując, że obecnie nie jest mu potrzebny, na stanowisko szefa łączności pomiędzy Okręgiem Białostockim i Komendą Obszaru w Warszawie mianował zaś znanego sobie AK-owca z Obwodu Wysokie Mazowieckie, Bronisława Olędzkiego "Greka", do którego miał zaufanie. Łączniczkami z "centralą" zostały też wyznaczone Stefania Roszkowska z Płonki Strumianki gm. Kowalewszczyzna i Eugenia Dobrzyniecka "Maria" (punkt dla łączności z "Akademią" wyznaczony został u dróżnika Faszczewskiego w Kitach). Przejściowe niepowodzenia MBP związane z obsadą ww. stanowisk nie miały jednak większego wpływu na dalszy rozwój wydarzeń. Po kilku tygodniach do Łap, na spotkanie z kpt. "Huzarem" przyjechali bowiem "komendant obszaru WiN", agent występujący pod pseudonimem "Bartłomiej" oraz rzekomy "członek komendy obszaru" - "Baca". Wkrótce "centrala" mianowała kpt. "Huzara" komendantem Białostockiego Okręgu WiN, oznaczonego kryptonimem "Bursa". Wyznaczono mu szereg zadań o charakterze studyjnym, wymagających rozbudowania aparatu sztabowego i sieci organizacyjnej w terenie. Pomimo przeświadczenia o wiarygodności konspiracyjnej rozmówców, nie zamierzał on jednak wykonywać tych zaleceń w pełnym zakresie. Ograniczył się w zasadzie do dokonania obsady najbardziej niezbędnych funkcji sztabowych. Poza wspominanym już szefem łączności mianował tylko własnego szefa informacji (wywiadu) - Jana Werpachowskiego "Białego" z Białegostoku (jego zastępcą został Jan Małyszko z Białegostoku).

Równolegle do działań realizowanych przez agenturę, MBP prowadziło olbrzymią operację wojskowo - policyjną, także oznaczoną kryptonimem "Narew", do której użyto 7 batalionów KBW i Grupę Operacyjną "Bug" - łącznie ponad 3,5 tysiąca żołnierzy KBW, nie licząc setek funkcjonariuszy MO i UB. Siły te miały nękać oddział "Huzara" poprzez uderzenia w jego sieć terenową oraz pododdziały partyzanckie, wytwarzając poczucie niemożności dalszego utrzymani się w terenie. Resort bezpieczeństwa starał się w ten sposób wywołać i pogłębić u kpt. "Huzara" poczucie osamotnienia i beznadziejności, tak aby w odpowiednim momencie móc zaproponować mu pomoc w formie zorganizowanego wyjazdu z Podlasia, a następnie "przerzutu" na Zachód. Na odpowiedni moment czekano przez wiele miesięcy. Wreszcie, po rozbiciu patroli "Lamparta" i "Ponurego" oraz śmierci "Krakusa", "Huzar" zdecydował się we wrześniu 1952 r. na skorzystanie z oferty "Akademii" i wyjazd do Warszawy. Dlaczego bezpieka nie zdecydowała się na zlikwidowanie go gdzieś w terenie, tak jak wielu jego żołnierzy? Wydaje się, że kontynuując "grę" chciała doprowadzić do ujęcia go żywcem, w celu zaaranżowania pokazowego procesu. 14 VIII 1952 r. "Huzar" wysłał do Warszawy, jako pierwszego, "Żubryda". Otrzymany wkrótce meldunek utwierdził "Huzara" co do wiarygodności oferowanego przerzutu. 17 X 1952 r. "Huzar" wraz z Wacławem Zalewskim "Zbyszkiem" przyjechał do Warszawy. Kierownictwo "Akademii" ulokowało go w mieszkaniu na Muranowie, a "Zbyszka" na Powiślu. Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar" został aresztowany przez funkcjonariuszy MBP 28 X 1952 r. na ul. Świerczewskiego, po opuszczeniu swego lokalu konspiracyjnego. Operacja ujęcia go była przeprowadzona przez trzy uzupełniające się ekipy pracowników MBP. W ostatniej chwili partyzancki dowódca zorientował się, że padł ofiarą prowokacji i sięgnął po broń - jednak nie mógł jej skutecznie użyć, gdyż zamieniono mu naboje w pistolecie na "ślepe". 4 XI 1952 r. aresztowano "Zbyszka". Wkrótce potem łączniczka "Huzara" z "Akademią" zdołała dotrzeć do patrolu "Zygmunta" i ściągnąć go do Warszawy. Wszyscy zostali aresztowani 30 XI 1952 r. Był to koniec oddziału "Huzara". Cel wytyczony przez MBP nie został jednak jeszcze osiągnięty. Chodziło teraz o zaaranżowanie procesu, mającego zohydzić go oraz jego podkomendnych w oczach społeczeństwa. Jednocześnie MBP przygotowało staranny kamuflaż, mający rzucić odium zdrady, na zupełnie niewinne osoby. Wybrani jako "kozły ofiarne" w oczach opinii publicznej zostali Jan Werpachowski "Biały" i łączniczka Eugenia Dobrzyniecka "Maria". W wyniku zręcznych posunięć bezpieki nawet sam "Huzar" był przekonany o ich winie.
W końcu marca 1953 r. w dwóch pokazowych procesach w Łapach i Ciechanowcu kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar" i jego pięciu żołnierzy skazano na karę śmierci. Rada Państwa odmówiła skorzystania z prawa łaski. Starannie wyreżyserowany proces stał się narzędziem najbardziej brutalnej komunistycznej propagandy - żołnierzy Armii Krajowej oskarżano w nim o współpracę z Niemcami, działanie z niskich pobudek - itp.

11 X 1953 ,,Huzar'' został stracony w więzieniu w Białymstoku (miejsce pochówku nieznane).

(Opracowano na podstawie: ''Kazimierz kamieński ,,Huzar'' ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze 1939-1952'' , Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski)


Zobacz :

  • Zagłada patroli ''Rysia'' i ''Ponurego'' oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego ''Huzara'' - czytaj...
  • Zagłada patrolu ''Lamparta'' oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego ''Huzara'' - czytaj...

 


< Powrót do strony głównej >


 

a