W 1945 r. na terenie Północnego Mazowsza utworzony został na bazie struktur NOW, NSZ oraz lokalnych struktur poakowskich Okręg Warszawski NZW oznaczony kryptonimem "Mazowsze", "Orzeł". Składał się on z siedmiu komend powiatowych, które obejmowały swoim zasięgiem obszar powiatów: przasnyskiego, ciechanowskiego, ostrołęckiego, makowskiego oraz części łomżyńskiego i szczytnieńskiego. Do amnestii lutowej 1947 r. okręg skupiał w swoich szeregach kilka tysięcy konspiratorów, w następnych latach zaś prawdopodobnie nie więcej niż około tysiąca. Komendantem Okręgu przez pierwsze dwa lata pozostawał kpt. Zbigniew Kulesza "Młot II", później zaś - do czerwca 1948 r. por. Jan Kozłowski "Las", "Vis", w końcowym zaś okresie - do lata 1949 r. - chor. Witold Borucki "Babinicz", "Dąb".

Okręgowi podlegały liczące w różnych latach, w sumie od 200 do 50 żołnierzy patrole Pogotowia Akcji Specjalnej dowodzone przez: Mieczysława Dziemiszkiewicza "Roja", Witolda Boruckiego "Dęba", Henryka Skoniecznego "Romana", Henryka Pyska "Dęba II", Edwarda Dobrzyńskiego "Orzyca", Eugeniusza Lipińskiego "Mrówki", Władysława Grudzińskiego "Pilota", Stanisława Suchotniaka "Szarego" i Wacława Mówińskiego "Szczygła". Prowadziły one stałą walkę z komunistycznym reżimem, likwidując szczególnie szkodliwych dla miejscowego społeczeństwa funkcjonariuszy UB i MO oraz stanowiących podstawowe zagrożenie dla działalności niepodległościowej agentów "resortu". Pomimo decyzji o ujawnieniu się - w ramach amnestii 1947 r. - pierwszego Komendanta Okręgu kpt. Z. Kuleszy, większość jego podkomendnych nie zdecydowała się na podobny krok, podejmując decyzję o pozostaniu w konspiracji. Jako spójna struktura Okręg "Orzeł" przetrwał do czerwca 1948 r.

( Książeczka wojskowa NZW )

Dnia 25 tego miesiąca UB udało się zlokalizować bunkry grupy sztabowej Okręgu Warszawskiego NZW kryptonim "Mazowsze" dowodzonej przez por. Józefa Kozłowskiego "Lasa". W akcji przeciwko 15 osobowemu oddziałowi osłonowemu wzięło udział ponad 50 plutonów 1 i 2 Brygady KBW - tj. około 1500 żołnierzy. W trakcie trwającej kilka godzin walce polegli: "Tur", "Bohun", "Das"? i "Wiatr". W ręce resortu bezpieczeństwa wpadli: Komendant Okręgu: por. J. Kozłowski "Las", jego zastępca st.sierż. Piotr Macuk "Sęp", szef sztabu sierż. Bolesław Szyszko "Klon" oraz szef pionu propagandy ppor. Czesław Kania "Witold", sekretarz KO Henryk Tkaczyk "Sęk", stanowiący osłonę KO "Buber", "Ster", "Sokół", "Lew" oraz żony "Lasa" i "Klona". W odkrytych bunkrach poza całym archiwum okręgu, władze bezpieczeństwa skonfiskowały ponad 100 jednostek broni oraz duże zapasy amunicji.

Po rozbiciu przez KBW i UB komendy, dalszą działalność w ramach Okręgu o kryptonimie "Tęcza" starał się kontynuować Witold Borucki "Babinicz". Rok później (19 sierpnia 1949 r.) poległ on w walce z grupą operacyjną KBW, UB pod wsią Amelino w powiecie Maków Mazowiecki.

Dnia 2 marca 1949 r. w rejonie miejscowości Gostkowo w powiecie przasnyskim osaczony został przez KBW oddział Edwarda Dobrzyńskiego "Orzyca". W wyniku trwającej blisko cztery godziny walki, liczącej blisko 1000 żołnierzy grupie operacyjnej udało się w całości zlikwidować ośmioosobowy patrol NZW. O zaciętości i determinacji broniących się partyzantów świadczy fakt i czterech spośród nich wolało śmierć w płomieniach niż poddanie się resortowi bezpieczeństwa.

Ostatnie, ocalałe struktury NZW z powiatów: Ciechanów, Pułtusk, Maków Mazowiecki, Przasnysz skupił pod swoim dowództwem Mieczysław Dziemiszkiewicz "Rój".

Mieczysław Dziemieszkiewicz , ps. "Rój" , urodził się 25 stycznia 1925 w Zagrobach w powiecie łomżyńskim, syn Adama i Stefanii z d. Świerdzewskiej. W 1939 ukończył szkołę powszechną w Różanie . W czasie okupacji uczęszczał na kursy tajnego nauczania w Makowie Mazowieckim , pracując jednocześnie w niemieckim przedsiębiorstwie przewozowym. W czasie okupacji niemieckiej wykonywał różne zadania na zlecenie swojego starszego brata Romana Dziemieszkiewicza "Pogody", komendanta powiatu ciechanowskiego Narodowych Sił Zbrojnych. Wiosną 1945 został wcielony do 1. zapasowego pułku piechoty LWP w Warszawie. Na wiadomość o śmierci brata, zamordowanego w czasie napadu rabunkowego przez żołnierzy sowieckich w listopadzie 1945 r., zdezerterował z wojska i powrócił w rodzinne strony. Wstąpił do oddziału NSZ-NZW ppor. Mariana Kraśniewskiego "Burzy", przybierając pseudonim "Rój". Początkowo był łącznikiem między Komendą Okręgu a Komendą Powiatu. W 1948 został awansowany do stopnia starszego sierżanta. Na polecenie dowódcy kompanii Mariana Koźniewskiego "Waltera", wobec masowych aresztowań dokonywanych przez UB w Ciechanowie, stworzył patrol Pogotowia Akcji Specjalnej NZW, którego został dowódcą. Jako dowódca patrolu PAS dowodził wieloma akcjami przeciw komunistom, siłom bezpieczeństwa oraz ich agenturze.

Akcje zbrojne

Komendant "Rój" i jego żołnierze mieli na koncie kilkadziesiąt udanych akcji zbrojnych i potyczek z KBW i UB. Wśród nich wyróżniały się np.: akcja na osadę Barańce (gm. Bartołty), gdzie 3 listopada 1947 r. opanowano posterunek MO i zlikwidowano funkcjonariusza UB. Podobne operacje przeprowadzono także 16 marca 1948 r. w osadzie Gąsocin (pow. ciechanowski), gdzie zlikwidowano dwóch współpracowników UB, oraz 19 maja 1948 r. we wsi Węgrzynowo, gdzie zlikwidowano członka PPR oraz agenta UB. Jedną z bardziej spektakularnych akcji przeprowadzonych przez żołnierzy "Roja" było zatrzymanie pociągu osobowego na stacji Gołodczyzna (6 listopada 1949 r.). Pasażerowie wysłuchali przemówienia "Roja" o konieczności walki z komuną i otrzymali ulotki. Został wówczas schwytany oficer WP, który brał udział w kilku procesach pokazowych członków niepodległościowego podziemia. W związku z tym, że ciążyła na nim odpowiedzialność za wyroki śmierci, po tym, jak został wyciągnięty z wagonu, "Rój" osobiście odczytał mu wyrok, a następnie bez zbędnych formalności został rozstrzelany. Podobny koniec spotkał funkcjonariusza UB. Miało być to ostrzeżenie dla komunistów, że kara za ich zbrodnie jest nieuchronna. Podobną akcję przeprowadzono także w Pomiechówku 28 sierpnia 1950 r., gdzie także zatrzymano pociąg i przeprowadzono kontrolę dokumentów pasażerów. Następnie zlikwidowano dwóch członków Służby Ochrony Kolei i dwóch milicjantów. Nie powiódł się natomiast opracowany przez "Roja" w 1949 r. plan porwania gen. Piotra Jaroszewicza i wymiany go za więzionych członków podziemia. Tylko przypadek spowodował, że akcja nie doszła do skutku.

( Mieczysław Dziemieszkiewicz ''Roj'' z lewej)

Oddział ''Roja''

Na początku 1947 r. "Rój" należał do tych żołnierzy NZW, którzy przeciwstawili się tzw. amnestii - nie wierzył w szczerość komunistów ani w ich łaskę. Był zdecydowany prowadzić walkę w dalszym ciągu. W latach 1947-1948 dowodził już własnym oddziałem i stał na czele Komendy Powiatu NZW Ciechanów (kryptonim "Ciężki") wchodzącej w skład XVI Okręgu NZW Północne Mazowsze. Po aresztowaniach i rozbiciu Komendy Okręgu w czerwcu 1948 r. stanął na czele niezależnej Komendy Powiatu NZW "Wisła" skupiającej resztki rozbitych struktur z okolic Ciechanowa, Przasnysza, Makowa Mazowieckiego i Pułtuska. Jeszcze w 1948 - 1949 r. podlegało mu kilka samodzielnych patroli bojowych dowodzonych m.in. przez: Ildefonsa Żbikowskiego "Tygrysa", Władysława Grudzińskiego "Pilota", czy Stanisława Kakowskiego "Kazimierczaka", liczących w sumie około 40 partyzantów. Pierwsze straty poniosły one już w ramach operacji "P" w 1948 r. Dnia 12 lipca w walce z UB polegli NN "Orzeł" i NN "Lew", w sierpniu oraz listopadzie tego roku doszło do kolejnych walk. W ich wyniku, otoczeni przez wojsko zginęli śmiercią samobójczą: NN "Kmicic" oraz Józef Maruszewski "Sęp".

( Żołnierze ''Roja'' )

W 1950 r. "Rój" podjął również próbę odbudowy Komendy Okręgu, pełniąc funkcję komendanta. Podległy "Rojowi" oddział i patrole bojowe Wacława Grudzińskiego "Pilota" i Ildefonsa Żbikowskiego "Tygrysa" liczyły w tym czasie łącznie kilkunastu żołnierzy. Utrzymywano też kontakt z oddziałami i strukturami NZW w sąsiednich powiatach, m.in. z oddziałem Wacława Grabowskiego "Puszczyka". W tym czasie utrzymanie większej liczby żołnierzy w polu nie było już możliwe. Teren był silnie penetrowany przez agenturę UB. Według szacunkowych ocen przeciwko "Rojowi" zmobilizowano i zwerbowano ok. 800 tajnych informatorów. Agentura dostarczała komunistycznemu aparatowi terroru 90 proc. Informacji niezbędnych do zwalczania podziemia niepodległościowego: bez jej pomocy UB działałby na ślepo i pozostał bezradny wobec niepodległościowej partyzantki i jej zaplecza w terenie. I choć wydajność agentury była różna (znaczna jej część to osoby zmuszone do współpracy z UB szantażem i przymusem), pochodzące od niej informacje powodowały ciężkie straty i stałe kurczenie się podziemia oraz jego wpływów. Inną bronią komunistów było zastraszanie ludności wiejskiej. Gospodarstwa, w których UB natknął się na partyzantów, były palone wraz z inwentarzem. Wsie uznane za sprzyjające powstańcom były bombardowane przez lotnictwo. Nagminną praktyką było skazywanie na kilkuletnie wyroki więzienia wszystkich osób, o których otrzymano informację, że pomagały partyzantom. I tak np. rolnik, który nie doniósł MO czy UB o tym, że w jego stodole partyzanci spędzili noc, mógł być pewien, że zostanie skazany na co najmniej rok więzienia. Od trzech do pięciu lat otrzymywali wszyscy ci, którzy świadomie podzielili się z partyzantami żywnością, odzieżą, zrobili dla nich zakupy lub przekazali jakąkolwiek informację. Wyrokom towarzyszyła z reguły konfiskata całego majątku lub przymusowe przesiedlenie na teren Ziem Odzyskanych. Wszystko to miało doprowadzić do sterroryzowania ludności wiejskiej i spowodować ograniczenie jej poparcia dla powstańców, odcięcia od źródeł zaopatrzenia czy zakwaterowania.

W pętli okrążenia

Oprócz terroru i agentury przeciwko powstańcom rzucono znaczne siły. Ujęcie lub zabicie "Roja" stało się dla komunistów sprawą prestiżową. Zdawali sobie bowiem sprawę, że jego trwanie w terenie stawało się dla ludności symbolem oporu, a on sam bohaterem rodzącej się legendy. Dzień i noc teren był metodycznie przeczesywany przez wojsko, Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego UB, ormowców i milicję. W akcji tej uczestniczyło także lotnictwo. Tymczasem "Rój" zdołał wyjść cało z kilku przygotowanych na niego zasadzek. Ale nie zawsze się udawało.

25 lutego 1950 r. grupa operacyjna UBP i KBW zlokalizowała w wyniku donosu agentury miejsce postoju patrolu st. sierż. Ildefonsa Żbikowskiego ,,Tygrysa'' we wsi Osyski (pow. ciechanowski). W zaciętej walce polegli wszyscy partyzanci: Ildefons Żbikowski "Tygrysa", Józef Niski "Brzoza", Henryk Niedziałkowski "Huragan" oraz Władysław Bukowski "Zapora". Straty bezpieki - 2 zabitych i 3 rannych. W odwet partyzanci zlikwidowali sołtysa Henryka S. (agenta UBP o kryptonimie ,,Znajomy'') oraz jego żonę.

( Zdjęcie pośmierntne, wykonane przez UB, partyzantów z oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" (patrol "Tygrysa"), poległych 25 II 1950 roku - od lewej: Ildefons Żbikowski "Tygrys", Józef Niski "Brzoza", Henryk Niedziałkowski "Huragan" i Władysław Bukowski "Zapora")

Cztery miesiące dłużej przetrwał w terenie kolejny pododdział podległy "Rojowi" dowodzony przez Władysława Grudzińskiego "Pilota". Otoczony 23 czerwca 1950 r. przez obławę w miejscowości Popowo Borowe w powiecie pułtuskim poległ on wraz z trzema swoimi podkomendnymi: Czesławem Wilskim "Brzozą", Hieronimem Żbikowskim "Gwiazdą" oraz Kazimierzem Chrzanowskim "Wilkiem" (w akcji tej, obok 500 żołnierzy wyposażonych w 25 samochodów i 9 psów tropiących użyto także kilku samolotów).

(Zdjęcie pośmierntne, wykonane przez UB, partyzantów z oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" (patrol "Pilota"), poległych 23 VI 1950 roku - Władysław Grudziński ''Pilot'' (drugi od lewej) , Czesław Wilski "Brzoza", Hieronim Żbikowski"Gwiazda" , Kazimierz Chrzanowski"Wilk" )

Od końca 1950 r. pętla zdrady powoli zaciskała się wokół "Roja", ale nie zamierzał zaniechać walki. Na początku 1951 r. jego żołnierze m.in. przejęli znaczną sumę pieniędzy w banku w Nasielsku, zlikwidowano także milicjanta oraz działacza komunistycznej młodzieżówki. Ostatecznie "Rój" został wydany przez kobietę, agentkę UB, osobę bardzo mu bliską. W nocy 13 kwietnia 1951 r. miejsce, gdzie kwaterował pod wsią Szyszki (pow. pułtuski), zostało otoczone przez obławę liczącą kilkuset żołnierzy KBW i funkcjonariuszy UB. "Rój", mimo iż był w towarzystwie tylko jednego żołnierza - Bronisława Gniazdowskiego "Mazura", wytrwale bronił się przez kilka godzin. Podczas próby przebicia się z obławy padli w ogniu broni maszynowej. Z raportu dowództwa I Brygady KBW z likwidacji st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" i st. strz. Bronisława Gniazdowskiego "Mazura" w dn. 13 kwietnia 1951 r., wnioskować można, że jeden z partyzantów, ciężko ranny, w momencie zbliżania się do niego grupy operacyjnej popełnił samobójstwo. Ubecy sfotografowali ciała zabitych odarte z mundurów i butów - czyniono tak zawsze, by upokorzyć ofiary i móc je pokazywać jako niechlujnych bandytów. Później ciągnięto je kilka kilometrów za samochodem. Miejsce pochówku obu partzantów pozostaje nieznane do dziś.

( Mieczysław Dziemieszkiewicz ''Rój'' - zdjęcie pośmiertne )

(Bronisław Gniazdowski ''Mazur'' - zdjęcie pośmiertne)

Represje nie ominęły także pozostałej rodziny "Roja". Aresztowano jego matkę oraz młodszego brata Jerzego Dziemieszkiewicza, który został skazany na siedem lat więzienia. W późniejszych latach prześladowany przez SB (m.in. podrzucono mu broń w pracy) został skazany na kilka lat więzienia. W grudniu 1969 r. zmarł tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach.

(Opracowano na podstawie ''Ostatni leśni Mazowsza i Podlasia'' ze strony internetowej IPN oraz dodatku specjalnego IPN do Niezależnej Gazety Polskiej, luty 2008)


  • Więcej informacji o 16 Okręgu NZW, Mieczysławie Dziemieszkiewiczu, jego żołnierzach, akcjach bojowych - zobacz...
  • ''Opowieść o "Roju", który wybrał wolność'' - czytaj...
  • ,,Rój'' - postrach komunistów - czytaj...
  • Chcę stworzyć mitologię, której pozbawiono nas w PRL - czytaj...

< Powrót do strony głównej >


 

a