,,Mściciel'' z Wadowic

Mieczysław Wądolny urodził się 24 września 1919 r. w wiosce Łękawica , niedaleko Wadowic i Kalwarii Zebrzydowskiej. Przed wojną nie myslał o armii - swoje plany na przyszłość wiązał z malarstwem. - artystycznym odnawianiem kościołów. Kiedy we wrześniu 1939 r. kończył 20 lat, historia brutalnie wkroczyła i w jego życie.

Niemcy zajęli te tereny już 4 IX 1939 r. Ojciec, Bolesław Wądolny, dość szybko zaangażował się w działalność konspiracyjną. Przeprowadzał przez ,,zielona granicę'' członków organizacji podziemnych i Żydów. Najprawdopodobniej w działalności tej uczestniczył również jego syn.

Nie wiadomo dokładnie, kiedy Wądolny związał się z konspiracją ludową. Wstąpił do Oddziału Specjalnego Ludowej Straży Bezpieczeństwa ,,Grań''. LSB była wydzieloną częścią sił zbrojnych podziemnego Stronnictwa Ludowego dla ochrony działalności SL w czasie okupacji i w trakcie przejmowania władzy po wojnie. Wykonywała także akcje wymierzone w Niemców i ich współpracowników.

26 stycznia 1945 r. Rosjanie zajęli Wadowice. Ludowcy, liczyli na możliwość przejęcia lokalnych struktur władzy nawet po wejściu Armii Czerwonej. Ze względu na brak ludzi i zaplecza, w pierwszym okresie rządów komunistów, tolerowali oni samorzutne tworzenie przez ludowców posterunków milicji. Również Wądolny zgłosił się do szeregów wadowickiej komendy MO i zaczął pracować w milicji jako kierowca.

Oddział ,,Burza''

Powoli NKWD i UB rozszerzały skale działań represyjnych; przystąpiono też do weryfikacji funkcjonariuszy i eliminacji środowisk związanych z siłami niepodległościowymi i wrogimi komunizmowi. Ludowców zmuszano do ustąpienia z szeregów MO i UB. Niektórych aresztowano. Inni powracali do działalności partyzanckiej.

Na początku września 1945 r. szef wadowickiego UB nakazał przeprowadzić rewizje w domu Wądolnego. Znaleziono tam kilka niemieckich automatów, pepesz, kilka tysięcy sztuk amunicji i granaty. Zaraz potem Wądolnego osadzono w wadowickim areszcie. Po pięciu dniach uciekł dzięki pomocy przyjaciół służących w MO. W pierwszej połowie września Wądolny zorganizował oddział partyzancki, nad którym objął dowództwo. Wądolny jako dowódca używał pseudonimu ,,Granit'', a później ,,Mściciel''. Pod koniec 1945 r rozrastający się oddział liczył już ok. 30 ludzi i zaczął występować pod kryptonimem ,,Burza''. Wądolny zarządził, ze każdy z jego podkomendnych winien mieć mundur wojskowy i musi się sam uzbroić - pisał później jeden z ubowców, - Mianował podoficerów, wyznaczał dowódców drużyn oraż żądał, aby w stosunkach wewnętrznych przestrzegano rygorów wojskowych .

O planach i posunięciach miejscowego UB i wojska informowali ,,Mściciela'' ludzie, którzy jeszcze nie zostali zdekonspirowani w szeregach milicji i innych służb.

PPR w konspiracji

W 1946 r. oddział Wądolnego należał do najaktywniejszych jednostek zbrojnych w woj. krakowskim. Jedną z metod paraliżowania struktur komunistycznych w regionie były likwidacje posterunków MO. Nie tylko rozbrajano milicjantów, ale także niszczono znajdująca się na posterunkach dokumentację, spisy ludności, akta podatkowe i kontyngentowe itp. Partyzanci rozbijali m.in. posterunki MO w Babicach, Wieprzu, Makowie Podchalańskim, Zawoi, Mucharzu, Stryszowie, Zembrzycach. Jednoceśnie starali się chronić ludność przed działalnością szajek bandyckich.

W trakcie kontroli , w dniach 28-31 maja 1946 r., jaką dokonali w Wojskach Bezpieczeństwa Wewnętrznego woj. krakowskiego gen. Jóźwiak i gen. Steca , stwierdzono, że rejonami największego zagrożenia dla władzy są tereny powiatów nowotarskiego i wadowickiego, a mimo nasycenia tych ziem wojskiem w dalszym ciągu przewaga należy do podziemia . W sprawozdaniu z 24 kwietnia 1946 r. pepeerowcy z Wadowic donosili, że z powodu terroru ze strony band [...] koła wiejskie [PPR] są zmuszone utrzymać charakter konspiracyjny . Podobnie opisywał sytuacje wadowicki ubowiec: Nasz PUBP faktycznie rozciągał swoje wpływy tylko na miasto Wadowice i sąsiadujące z nim miejscowości. Pozostałe rejony, zwłaszcza południowa i północna częśc powiatu , znajdowały się pod kontrolą zbrojnego podziemia . Sekretarz KP PPR w Wadowicach Władysław Pasternak pisał do Krakowa: Niniejszym donoszę Wam, że na terenie Wadowic zajmujemy się tylko pogrzebami. Po ostatniej odprawie wojewódzkiej chować będziemy 6-tą ofiarę.(...) naród, a zwłaszcza partyjniacy po wsiach nie chcą się udzielać .

Ludność współpracuje z bandami

O sile oddziału decydowały przede wszystkim ścisłe więzi z ludnością. Dokumenty PPR i lubelskiej administracji świadczą o tym, że tam, gdzie oddziały były najsilniejsze, ludność czuła się bardziej bezpiecznie. Starosta z Wadowic, pisał w październiku 1945 r. : Dzięki wpływowi elementów wywrotowych, w niektórych gminach ludność przestała oddawać nabiał do mleczarni spółdzielczych oraz ociąga się z oddawaniem kontyngentu. Akceptacja działań podziemia i poparcie, jakim cieszyły się oddziały leśne, były dla komunistów poważnym problemem. Walkę z bandami utrudnia fakt niewątpliwej współpracy ludności miejscowej z tymi bandami.

Początkowo partyzanci ,,Mściciela'' działali samodzielnie. W 1946 r. stali się jedną z jednostek bojowych krakowskiej organizacji zbrojnej pod nazwą Armia Polska w Kraju. Najprawdopodobniej właśnie za pośrednictwem APwK oddział Wądolnego został podporządkowany Józefowi Kurasiowi ,,Ogniowi'', dowódcy największego zgrupowania partyzanckiego w Krakowskiem.

(Por. Mieczysław Wądolny ,,Granit'', ,,Mściciel'' , dowódca oddziału partyzanckiego ,,Burza'' Armii Polskiej w Kraju)

Wolał zginąć niż się poddać

12 stycznia 1947 roku na stacji PKP w Wadowicach została przypadkowo zatrzymana łączniczka niosąca meldunki dla ,,Mściciela''. PUBP wydobył od niej szczegółową informację na temat jego miejsca pobytu w Łękawicy. Razem z nim przebywał tam jego zastepca Tadeusz Nowak ps. ,,Lola''. Akcje rozpoczeto 14 stycznia o świcie. Wądolny spostrzegł napastników, gdy znajdowali się już około 200 m. Od zabudowań. Sterzelając z automatu, próbował się wycofać w stronę pobliskiego lasu, ale tam KBW miało już wcześniej ustawione stanowiska erkaemów. Wądolny został trafiony w rękę. Ranny zawrócił w stronę domów i zaczął się ostrzeliwać z niewielkiego zagajnika, dzielącego zabudowania od lasu. Ubecy chcieli za wszelką cenę ująć ,,Mściciela'' żywego. Kiedy cały zagajnik został otoczony, było jasne, że Wądolny nie ma szans na ucieczkę. Ubowcy kilkakrotnie wzywali go, aby się poddał, puszczając przy tym w góre co pewien czas krótkie serie z erkaemów. ,,Mściciel'' podłożył sobie granat pod brzuch i wyciągnął zawleczkę.

Rozerwane zwłoki Wądolnego ubowcy zabrali z miejsca walki. Do dziś nie wiadomo co z nimi zrobiono. Jednocześnie UB podjęło działania mające na celu zafałszowanie prawdziwych okoliczności śmierci dowódcy ,,Burzy''. Nie można było przecież napisać, że popełnił samobójstwo rozrywając się granatem aby uniknąć poddania się. Stworzono niespójną opowieść jak w granat schowany w kieszeni przypadkowo trafił erkaemista, a żołnierze widzieli jak Wądolny nie wyciągnął zawleczki. W latach 80. wadowicki ubowiec Tadeusz Kosowski zamieścił w niskonakładowym wydawnictwie Akademii Spraw Wewnętrznych relację, gdzie wyraźnie napisał, że otoczony ,,Mściciel'' był ukryty w zagajniku. Żołnierze go więc nie widzieli, a chcąc go wziąć żywcem strzelali w górę. Przyznał, że eksplozja i śmierć Wądolnego pokrzyżowała ich plany.

(na podstawie ,,Mściciel'' Maciej Korkuć , rozdział V ,,Precz z komuną - z archiwów bezpieki '', zdjęcie z albumu ,,Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956'')

 

Powrót do strony głównej