W nocy z 19 na 20 kwietnia 1946 roku odziały Konspiracyjnego Wojska Polskiego pod dowództwem por. Jana Rogólki "Grota", komendanta okręgu Piotrków Trybunalski, opanowały miasto Radomsko. Poszczególne grupy partyzanckie zaatakowały siedziby Urzędu Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej, opanowały więzienie, ubezpieczały ważniejsze punkty miasta. Uwolniono 57 więźniów, co było głównym celem akcji. Trwała ona godzinę i zakończyła się bez strat. Zademonstrowano jednocześnie gotowość bojową i zdecydowanie do walki z nową, komunistyczną okupacją. Miejscowe władze zostały na jakiś czas skutecznie spacyfikowane.

Było to dokładne powtórzenie akcji z 1943 roku przeciwko okupacyjnym władzom niemieckim, teraz przeciw nowym władzom komunistycznym. Były one bardzo zaniepokojone sytuacją, jak wynikało z meldunków. Naraziły się także sowieckim zwierzchnikom swą biernością i nieudolnością, zwłaszcza z powodu likwidacji całego oddziału NKWD przez oddział KWP "Klingi" Glapińskiego, podczas wycofywania się z akcji w Radomsku. Oddział sowiecki został zaskoczony w pobliżu miasta, wzięty do niewoli i zlikwidowany, co było zresztą niesubordynacją dowódcy wobec rozkazów "Warszyca". Nie dążył on do likwidacji wszelkich przeciwników, ale ich najgroźniejszych, szkodliwych przywódców, prowodyrów, nie zaś szeregowych żołnierzy czy ideologicznie zdezorientowanych cywilów. Podkreślał to wielokrotnie w swych rozkazach, które prócz bojowych instrukcji miały też charakter wychowawczy, polityczny w duchu niepodległościowym, pobudzającym do zachowania wojskowego "morale", bez prywaty, chęci zemsty czy pokusy łatwych zdobyczy, co groziło rozkładem ideowych racji walki.

Najazd oddziałów KWP na Radomsko odbił się głośnym echem i wywołał gwałtowną reakcję wyższych władz UB, rozpoczął wściekły odwet szefa UB w Łodzi Mieczysława Moczara, który nakazał wszystkim swym siłom rozpracowanie całego KWP i schwytanie samego "Warszyca". Moczar zmobilizował specjalną grupę operacyjną złożoną z 350 żołnierzy KBW, 400 Wojska Polskiego, 200 żołnierzy sowieckich, 50 milicjantów. Już wcześniej prowadzono czynności śledcze i operacyjne na terenie działania KWP. Wkrótce aresztowano dziesiątki osób w rejonie Piotrkowa i Częstochowy, natrafiając na takie, które miały powiązania lub kontakty z KWP. Poddane brutalnym śledztwom doprowadziły do częściowego rozpracowania siatki organizacyjnej KWP, zwłaszcza otoczenia "Warszyca". Kluczową osobą, która zdradziła organizację i rozpoczęła czynną współpracę z UB, był Henryk Brzóska, później agent "Żbik". Wskazał on miejsce pobytu "Warszyca", zakonspirowanego wtedy w Częstochowie. Kapitan Sojczyński został zaskoczony w mieszkaniu w Częstochowie i aresztowany razem ze swą sekretarką Haliną Pikulską "Ewunią".


Powrót do strony głównej