a

 

 

 

 

Akcja na więzienie w Pułtusku 25 XI 1946 r.

Akcja na więzienie w Pułtusku przeprowadzona nocą 25 na 26.11.1946 r., połączona z częściowym opanowaniem tego powiatowego miasta, była nie tylko ostatnią akcją ppor. Stanisława Łaneckiego "Przelotnego", ale też ostatnią akcją w wielkim stylu dokonaną przez podziemie niepodległościowe w celu uwalniania więźniów.

Jej organizator i dowódca, ppor. "Przelotny", nim znalazł się na terenie Obwodu WiN Ostrów Mazowiecka ("Omsk", "Otylia"), miał za sobą długą służbę w szeregach Białostockiego Okręgu AK-AKO-WiN. W 1945 r. dowodził plutonem w zgrupowaniu partyzanckim krypt. "Piotrków" operującym w Puszczy Knyszyńskiej pod rozkazami mjr. Aleksandra Rybnika "Dzikiego", "Jerzego" (wiosna - lato 1945 r.). Po rozformowaniu tej jednostki w związku z zarządzoną przez Delegaturę Sił Zbrojnych akcją "rozładowywania lasów", czyli demobilizacji istniejących jeszcze oddziałów partyzanckich, pozostał w polu - pełniąc nadal służbę z bronią w ręku, jako dowódca oddziału "osłonowego" por. Hieronima Piotrowskiego "Jura", ówczesnego komendanta (prezesa) sokólsko-białostockiego Obwodu WiN. Gdy por. "Jur" został odwołany ze swej funkcji i przeniesiony na teren Obwodu WiN Ostrów Mazowiecka, pozwolono mu zabrać ze sobą grupę dawnych podkomendnych - co zinterpretował w ten sposób, że wziął ze sobą cały oddział "Przelotnego", liczący niespełna 30 dobrze uzbrojonych i doświadczonych ludzi. Podczas przemarszu na nowy teren "Jur" wraz z oddziałem "Przelotnego" znalazł się w kotle wielkiej obławy przeprowadzanej właśnie przez KBW i UBP na zgrupowanie PAS NZW Romualda Rajsa "Burego", wycofujące się po porażce pod Orłowem na skraju Puszczy Boreckiej (woj. mazurskie). W boju stoczonym 26.2.1946 r. w rejonie wsi Żuki i Szafranka (nadnarwiańska, południowo-zachodnia część pow. białostockiego) zdołał oderwać się od przeciwnika (3 komp. 9 Samodzielnego Batalionu Operacyjnego KBW), tracą 7 ludzi - w tym 6 zabitych. Na terenie Obwodu WiN Ostrów Mazowiecka oddział "Przelotnego" nadal pełnił służbę jako grupa dyspozycyjna por. "Jura". Ten ostatni po kilku miesiącach, w lipcu 1946 r., mianowany został komendantem (prezesem) tej konspiracyjnej struktury WiN.

Powiat ostrowski był bardzo trudnym terenem. W okresie okupacji niemieckiej należał do Podokręgu Wschodniego Obszaru Warszawskiego AK. Wykonana w szerokim zakresie i z wielkim poświęceniem akcja "Burza" doprowadziła tu nie tylko do poważnych strat w ludziach, ale też do całkowitej niemal dekonspiracji kadry i w efekcie do rozbicia przez NKWD struktur AK. Nie mogąc otrzymać wsparcia od macierzystego Podokręgu, garstka ocalałej z pogromu kadry nawiązała na przełomie 1944/45 r. kontakt z Białostockim Okręgiem AK i podporządkowała mu się. Odtąd poakowskie aktywa w powiecie ostrowskim do końca działalności były organizacyjnie podległe Białostockiemu Okręgowi AK-AKO-WiN. Komendantem Obwodu AK-AKO, a później Prezesem WiN był w Obwodzie Ostrów Mazowiecka kpt. Pierzchowski "Stanisławski", "Bomba", "Maszyna". Pomimo podeszłego wieku, całkowitej dekonspiracji i olbrzymich trudności obiektywnych (dekonspiracja kadry i straty w ludziach spowodowane aresztowaniami, silna "konkurencja" w postaci niezdekonspirowanych organizacji obozu narodowego: NZW i NSZ) ponownie zorganizował powierzony sobie teren i postawił go "na nogi". Wobec całkowitego "spalenia się" Prezes Rejonowy mjr "San" przeniósł go w lipcu 1946 r. na nowy teren - powierzając mu funkcję zastępcy prezesa "Białorusi" (zorganizowanych przez białostocki WiN terenów woj. olsztyńskiego), gdzie w końcu wpadł w ręce UBP. Wspomniana już aktywna i owocna praca kpt. "Stanisławskiego" doprowadziła do rozszerzenia wpływów i kontaktów Obwodu WiN Ostrów Mazowiecka na sąsiednie, słabsze organizacyjnie powiaty (m.in. na teren powiatu Pułtusk, gdzie w drugiej połowie 1946 r. przejęto aktywa organizacji ROAK i zorganizowano je w Obwód WiN krypt. "Paulina"). Oddział partyzancki "Przelotnego" jako główna jednostka bojowa Obwodu Ostrów Mazowiecka wykonywała akcje bojowe głównie z zakresu samoobrony (likwidacja funkcjonariuszy UBP i agentury "resortu"). Oddział nie trzymał się jednego terenu, okresowo przechodził na teren sąsiednich powiatów - węgrowskiego, radzymińskiego i pułtuskiego. Wśród poważniejszych operacji wykonanych przez "Przelotnego" można wymienić opanowanie Wyszkowa i wypady na Rembertów oraz Radzymin.

Jesienią 1946 r. aresztowania UBP dotknęły kadrę ROAK z terenu powiatu pułtuskiego i okolic Wyszkowa, aresztowany został m.in. komendant Obwodu Pułtusk, Mieczysław Żebrowski "Kordian". Komendant "Jur" podjął decyzję o uwolnieniu więźniów siłą - poprzez rozbicie więzienia w Pułtusku do którego zostali przetransportowani. Do akcji wyznaczono oddział "Przelot- nego", wzmocniony dwoma miejscowymi patrolami WiN (łącznie 39 dobrze uzbrojonych ludzi).

Operacja została przeprowadzona bardzo sprawnie. Wieczorem 25.11.1946 r. opanowano zachodnią część Pułtuska, zablokowano bronią maszynową UB i MO oraz mosty na kanale, po czym wkroczono do budynku zamieszkałego przez pracowników służby więziennej, rozbrajając ich. Ujęty przez partyzantów naczelnik więzienia wprowadził wykonawców akcji na teren więzienia. Okazał się bardzo pomocny przy wypuszczaniu więźniów z cel; potem poprosił, aby partyzanci poturbowali go i związali - co uczyniono w sposób "bezbolesny". Rozbrojono załogę i wypuszczono wszystkich więźniów politycznych. Ich liczba różni się jednak w dokumentach WiN i KBW (według meldunku WiN-owskiego, potwierdzanego przez relacje dwóch uczestników, uwolniono około 70 więźniów, według raportów KBW i UBP - 48). Straty sił bezpieczeństwa oceniane były na od 6 do 9 zabitych. Różni się też ilość broni zdobytej przez żołnierzy WiN, przy czym, co zaskakujące, raporty KBW podają większą ilość utraconej broni (3 rkm, 4 PPSz, 21 kb, 6 kb połamanych, 64 granaty). Meldunek WiN pomija zdobyte jakoby w więzieniu środki finansowe i depozyty. Na pewne zamieszanie w końcowej części sprawnie przeprowadzonej akcji miało wpływ, według sporządzającego meldunek zastępcy komendanta Obwodu Pułtusk Zygmunta Dąbkowskiego "Kryma", zbyt wczesne ściągnięcie ubezpieczeń obu mostów na kanale, które odparły już kilka prób przeniknięcia przez UB i MO do zachodniej części miasta. Przejście sił bezpieczeństwa przez mosty spowodowało zarządzenie odwrotu przez "Przelotnego", przy czym doszło do chwilowego zamieszania wśród uczestników akcji i uwolnionych więźniów. Nie mniej wszyscy zdołali w zwartej grupie opuścić miasto. Niestety podczas odwrotu "Przelotny" napotkał na swej drodze dwóch funkcjonariuszy resortu (być może byli to członkowie ORMO wymienieni w raporcie PUBP). Podczas wymiany ognia wyeliminował obydwu, sam został jednak również śmiertelnie ranny. Partyzanci zabrali go ze sobą (nie zabrano natomiast ciała jeszcze jednego poległego, NN "Góry", który zginął w nieznanych okolicznościach (prawdopodobnie osłaniając akcję od strony PUBP przy moście). Wobec rany dowódcy i konieczności przyspieszenia odwrotu wykonawcy zrezygnowali z wcześniej planowanego i przygotowanego od strony wywiadowczej rozbicia magazynów "Społem". Podczas odwrotu komendę nad oddziałem przejął sierż. "Czech".

Akcję na więzienie w Pułtusku, pomimo śmiertelnej rany "Przelotnego", należy oceniać jako w pełni udaną. Bez większych strat uwolniono wszystkich więźniów politycznych (niestety nie było wśród nich Mieczyslawa Żebrowskiego "Kordiana", wywiezionego kilka dni wcześniej do Warszawy - wśród oswobodzonych był natomiast jego syn, Tadeusz Żebrowski, ), zdobyto wiele broni, zadano przeciwnikowi straty i zdołano oderwać się od pościgu. "Resort" był tak zaskoczony, Że nie potrafił nawet określić wykonawców tej operacji. Dwie kolejne, silne grupy operacyjne KBW wysłane z Warszawy nie zdołały wytropić partyzantów. Jedynym ich "sukcesem" było ujęcie 4 więźniów powracających do swych domów. Gdy ekspedycje KBW szalały w powiecie pułtuskim, oddział "Przelotnego" był już na terenie powiatu Ostrów Mazowiecka. Podczas odwrotu zmarł ppor. S. Łaniecki. Pochowano go na cmentarzu w Długosiodle (grób, choć w złym stanie, istnieje do dzisiaj). Komendant Obwodu "Otylia", Hieronim Piotrowski "Jur", przeżył "Przelotnego" o dwa miesiące. Gdy choroba zmusiła go do opuszczenia oddziału i "zamelinowania się" na konspiracyjnej kwaterze w nadbużańskiej wsi Brzuza (pow. Węgrów), został tam osaczony przez grupę operacyjną KBW i UBP. Nie chcąc wpaść żywcem w ręce UB, zastrzelił się. Miejsce jego ostatniego spoczynku pozostaje nieznane. Kilka lat temu koło szkoły w Brzuzie wzniesiono poświęcony mu pomnik w formie wysokiego krzyża. Oddział partyzancki WiN Obwodu Ostrów Mazowiecka zakończył działalność w kwietniu 1947 r., ujawniając się podczas tzw. amnestii. Kilku jego żołnierzy zdecydowało się jednak na kontynuowanie walki i przeszło do oddziału kpt. Władysława Łukasiuka "Młota" (6 Brygada Wileńska).

Kazimierz Krajewski (OBEP w Warszawie) ,,Powiat Pułtusk w pierwszej dekadzie rządów komunistycznych''

 


Powrót do strony głównej