Marian Pisarek

urodził się 3 stycznia 1912 roku we wsi Łosie pod Radzyminem, syn Stanisława i Józefy z Oleksiewiczów. Maturę zdał w 1931 roku Korpusie Kadetów nr 2 w Chełmnie, a 13 lipca 1932 roku wstąpił do Szkoły Podchorążych w Ostrowii Mazowieckiej (Komorowo). Szkołę ukończył w 1934 roku z nominacją na ppor. piechoty i dostał przydział do 4 Pułku Strzelców Podhalańskich w Nowym Targu, gdzie dowodził plutonem. Jesienią tego roku zgłosił się do lotnictwa. W 1935 roku ukończył kurs podstawowy pilotażu i został skierowany do 6 Pułku Lotniczego we Lwowie. Latał w 61 eskadrze liniowej na samolotach Potez XXV. W następnym roku ukończył Lotniczą Szkołę Strzelania i Bombardowania w Grudziądzu i skierowany został do 4 Pułku Lotniczego w Toruniu. 18 marca 1938 zostaje mianowany na zastępcę dowódcy eskadry (19 marzec 1938 - awans na porucznika), a od 3 września zostaje dowódcą 141 eskadry , po tragicznej śmierci dowódcy III/4 dywizjonu, kpt. Stanisława Laskowskiego.

Już 1 września podczas patrolu zestrzeliwuje Hs126. Patrol złożony z dwóch sekcji ze 141 : Pisarek i Mielczyński i 142 : Skalski i Pniak, około godziny 15.00. przechwytuje Hs 126. Zywcięstwo zostaje przyznane por. Pisarkowi. Sprawozdanie dowódcy eskadry Tadeusza Rolskiego, Salon 20.09.1939 : "1.IX.39 r. o godz. 14.00 dyon otrzymał wiadomość z sieci obserwacyjno-meldunkowej o bombardowaniu Bydgoszczy i locie npla na Toruń. Wystartowały 3 klucze po 3 samoloty. Wyprawy nie napotkano, natomiast napotkano 1 samolot npla Hs126, którego zestrzelił por. Pisarek Marian. Samolot spadł 10 km na zachód od Torunia. Lądował przy nim ppor. Skalski. Obserwator ciężko ranny, pilot lżej, samolot rozbity. Jeńców oddano d-twu armii."

Przed południem 2 września w trakcie patrolu zestrzeliwuje w rejonie Kwidzyna Hs126 i Do17. Oto meldunek pilota : "Godz. 11:39 wystartowałem w kierunku na Bydgoszcz. Na wysokości 2000 mtr zauważyłem pojedynczy samolot nplski, dwusilnikowy Dornier 17, lecący w kierunku na Świecie. Ponieważ miałem przewagę wysokości ok. 500 mtr, więc poleciałem w jego kierunku, jednakże odległość przez cały czas była między nami ok. 2000 mtr. Na płn. Od Grudziądza spotkała nas burza. Gdy wyszedłem z burzy zauważyłem ten sam samolot 500 mtr wyżej ode mnie. Byłem z tyłu tego samolotu i teraz niezauważony, zbliżałem się do niego nabierając wysokości... Tak zupełnie nie spostrzeżony zbliżyłem się do niego pod ogon na ok. 30 mtr. Oddałem długą serię i samolot przeszedł w prawy rumwers i zwalił się do lotu nurkowego, dymiąc mocno z prawego silnika. W tym momencie zrobiłem również skręt w prawo i zauważyłem samolot drugi, typu Henschel (dwuosobowy) niżej ode mnie między cumulusami. Zaatakowałem go z tyłu, z góry. Samolot ten zaczął schodzić lotem nurkowym do ziemi, robiąc przy tym gwałtowne skręty. W locie koszącym zaatakowałem go z odległości ok. 40 mtr. Samolot nplski zaczął dymić i zaczęły lecieć różne kawałki z kabiny obserwatora. Samolot ten dotknął kołami ziemi i zwalił się na skrzydło. Pilot wyskoczył i pobiegł w kierunku budki stacyjnej, gdyż było to przy torze. Obserwator był prawdopodobnie zabity, gdyż nie ruszał się jeszcze w locie koszącym i nie strzelał do mnie. Jak się przekonałem samolot upadł przy torze Kwidzyn-Iława. Obydwa więc spotkania miałem obok m. Kwidzyn. Następnie przeleciałem na zachodni brzeg Wisły i zawróciłem do Markowa". Po południu uczestniczy w tragicznym ataku na niemiecką kolumnę pancerną .Rozkaz ze sztabu lotnictwa Armii "Pomorze'' : "Dywizjon zaatakuje z lotu koszącego zgrupowanie pancerno-motorowe nieprzyjaciela posuwającego się szosą Brodnica-Grudziądz. Czas ataku - godzina 14.00..". O godzinie 14.30 wystartowały 3 klucze ze 141 eskadry myśliwskiej pod dowództwem kpt. Laskowskiego. Pierwszy klucz : kpt. Laskowski, ppor. Jankowski, kpr. Jeka, drugi : por. Pisarek, ppor. Urban, kpr. Mielczyński, trzeci : kpt. Rolski, ppor. Różycki i kpr. Budziński. Tak opisuje ten lot por. Pisarek : "Po dolocie lotem koszącym do m. Gruta rozpocząłem ostrzeliwanie wojska znajdującego się w tym rejonie oraz grup samochodów i koni. Po doleceniu do rzeki Ossa zrobiłem skręt w lewo, a następnie jeszcze raz w lewo, tak że szedlem na kierunek południowo-zachodni. Przez cały czas ostrzeliwałem zgrupowania samochodów i koni. W pewnym momencie zauważyłem, że jeden z moich bocznych zwalił się na ziemię. Zrobiłem dwa okrążenia, jednakże żaden z moich bocznych nie nadleciał. Przyleciałem sam do m. Markowo. Po wylądowaniu stwierdziłem w moim samolocie przestrzelone śmigło, cylinder z popychaczem oraz klilkanaście dziur w płatach i kadłubie. Drugi mój boczny został prawdopodobnie strącony, gdyż nieprzyjaciel bardzo gwałtownie się ostrzeliwał z km-ów ..".
     3 września dywizjon III/4 osłaniał przeprawę swoich wojsk przez Wisłę, kluczami ze 141 EM dowodzili kpt. Rolski i por. Pisarek, na zmianę. Wieczorem tego dnia zestrzeliwuje samolot PZL23B Karaś z 42 eskadry rozpoznawczej (ppor. obs. Mazurkiewicz zmarł 4 września w szpitalu w wyniku obrażeń, kpr. pil. Banasiuk, kpr. strz. Więckowski zostali ranni). 4 września bierze udział powietrznej bitwie na Poczałkowem, po ciężkiej przeprawie z Messerschmitami 109 ląduje na uszkodzonej maszynie. 15 września odbywa swój ostatni lot bojowy wraz z ppor. Lachowickim, atakując w rejonie Lwowa niemiecką kolumnę. 17 września przekracza granicę z Rumunią.

     Do Francji przybywa 23 czerwca 1940 roku. Zgłosza się wraz z 16 pilotami, po wyraźnej sugestii kpt. Rolskiego, do wyjazdu na Wysyp Brytyjskie. Oczekiwali na wyjazd na lotnisku Le Bourget. Kiedy jednak 10 maja Niemcy zaatakowali Belgię i Holandię, Francuzi nie zgodzili się na wysłanie polskich pilotów i utworzyli nową grupę szkoleniową pod dowództwem kpt. Rolskiego. Ocywiście w tym zespole znalazł się por. Pisarek. Grupa wysłana zostaje do St. Etienne, na przeszkolenie na samolotach "Romano" i ku zaskoczeniu tamtejszego komendanta lotniska, drugiego dnia jest już po wszystkim. Piloci wracają na lotnisko Lyon-Bron i trafiają prosto pod niemieckie bomby, na szczęście nikt z pilotów nie ucierpiał. Wobec zaaostrzającej się sytuacji piloci przeniesieni zostają do ośrodka szkoleniowego w Lyon-Mions, gdzie przechodzą szkolenie na samolotach Caudron "Simon", Morane 406 i Caudron "Cyclone" 714. 13 czerwca grupa skierowana zostaje do Clermont-Ferrand, po odebranie nowych Moran'ów. Stąd zespół udaje się do Chatearoux, by zasilić francuski dywizjon. Na miejscu okazuje się, że lotnisko jest puste, wobec czego po naradzie przelatują do Rochefort. Tam natykają sie na płk. Pawlikowskiego, który radzi by udali się do La Rochelle, do którego lada dzień ma przypłynąć brytyjski frachtowiec. Po namyśle udają się jednak na lotnisko Gaillac koło Tuluzy, gdzie spotykają pilotów "LOT'u" , Stanisława Płonczyńskiego i Ignacego Giedgowda. Okazuje się, że do ich dyspozycji są dwa 8-osobowe Caduron "Goelandy". Pilotów jest jednak 19 (dwóch pilotów "LOT'u" plus mjr. Leonard Krzemieński), wobec czego trzech z nich udaje się do Vendres i ewakuuje statkiem do Afryki. Pozostali, z międzylądowaniem w Perpignian, docierają , na resztkach paliwa, do Oranu. Tam 2 lipca rozpoczyna się zaokrętowanie na brytyjskie jednostki i następnego dnia rejs na brytyjski Gibraltar. Tutaj przesiadka na brytyjskie transportowce i w konwoju dorga na Wyspy Brytyjskie. Ostatnim transportowcem przewożącym polskich lotników, który dobił do brytyjskiego brzegu, była "Wilia". Był 17 lipca 1940 roku.

     2 sierpnia 1940 roku zostaje przydzielony do 303 dywizjonu myśliwskiego. 21 sierpnia przybywa wraz z grupą pilotów z Blackpool do Northolt. 7 września startuje o godz 16.25 w sekcji z por. Paszkiewiczem i ppor. Łokuciewskim na samolocie RF-T, nr R4173. Do walki dochodzi o 16.40, w której zestrzeliwując Me109, sam zmuszony jest do ratowania się spadchronem. Ląduje szczęśliwie, lecz tylko w jednym bucie. Zapis z kroniki dywizjonu, opisuje Pisarek : "7 września. Wystartowałem po raz pierwszy na lot bojowy nad Anglię, razem z Paszka i Tolem. Już myślałem, że lot się nie uda , gdy nagle zauważyłem dymki artylerii przeciwlotniczej, co dawało do zrozumienia, że nieprzyjaciel jest blisko. Paszka również zauważył dymki i zaczął gwałtownie kiwać skrzydłami na znak, żeby się przygotować do ataku. Zrobił skręt w prawo w kierunku na nieprzyjaciela i zaatakował dwa ostatnie Dorniery. Po chwili jeden z nich się zapalił. Pozostało dwóch z mojego klucza na jednego Dorniera. Dla mnie nie było roboty. W lewo pod nami toczyła sie również bitwa. Postanowiłem pójść tam. Rzeczywiście nasunął mi sie samolot ze swastyką na ogonie. Miałem przewagę wysokości. więc bez trudu zaatakowałem go z tyłu z góry. Zauważyłem buchające z niego płomienie. Był to Me109. Ale po chwili dostałem serię z tyłu i mój Hurricane zaczął mocno dymić i przechodzić w pikę.Odpiąłem pasy i zdjąłem kominiarkę. W tym momencie wyrzuciło mnie z kabiny, poniewaz samolot był prawie na plecach. Zmienne koleje losu, na dodatek wylądowałem na spadochronie bez jednego buta, gdyż podczas skoku zaczepiłem nim o coś w kabinie." Opuszczony przez pilota samolot uderzył w ziemię w miejscowości Loughton, w ogródek przy Roding Road 40, zabijając właścicieli, państwa Bockwell i teściową właściciela, pania Gurden, która umiera po przewiezieniu do szpitala. Po trafieniu samolotu Pisarek próbował skierować samolot w rejon niezabudowany, o czym zaświadczył członek Home Guard pan Bullen w swoim raporcie. Pisarka zniosło na ulicę Alberton Hill i wylądował w ogródku posesji numer 59. Oto pisemny raport Bullena : "Wyszamotawszy się z uprzęży spadochronu pilot zsunął się na ziemię i tu został otoczony przez podejrzliwych mieszkańców. Por. Pisarek, wysokie, o blond włosach chłopisko, nie znał dobrze języka angielskiego, został więc uznany za nieprzyjacielskiego lotnika i po prostu przez mieszkańców aresztowany. Zaraz został odprowadzony na posterunek policji w Loughton. Tam go wylegitymowano i sprawdzono jego tożsamość. Przed, odwiezieniem go jego lotniczej bazy w Northolt , należał do składu 303 polskiego dywizjonu myśliwskiego, zapoznano go z tragedią , jako spowodował jego płonący Hurricane". W 1976 ekipa z London Air Museum, wydobyła z ziemi to co zostało z Hurricane'a i odnalazła ...buta Pisarka.

( Od lewej: Zdzisław Henneberg, John Kent, Marian Pisarek )

     Następne zwycięstwo nad Me109 odnosi 15 września. Jak sam wspomina : "15 września, godz 12 - start. Leciałem w ostatnim kluczu[mając za skrzydłowych: sierż. Brzozowskiego i sierż. Frantiska]. Kręciliśmy sie dość długo bez skutku. W powietrzu było jednak niewyraźnie i w każdej chwili można sie było spodziewać npla. Rzeczywiście spotkaliśmy się ze szwabami niespodziewanie. Lecieliśmy niestety w kierunku na słońce i zobaczyłem tuz przed sobą z lewej strony Messerschmitty 109, a z prawej bombowce. Zrobiłem skręt kierunku Me109, ponieważ byłem już przez nie zaatakowany. Upatrzyłem sobie jednego i zacząłem go ścigać, oglądając się czy drugi nie włazi mi na ogon. Lekko dymiąc wpadł w cumulus, lecz nieszczęśliwie zrobił skręt w kierunku "Vaterlandu" wychodząc z chmury i tu dostał jeszcze jedną serie i zapalił się. Nabrałem wysokości około 20 000 stóp, lecz nic juz nie widziałem, więc wróciłem na lotnisko."

( Gen. Władysław Sikorski dekoruje polskich lotników Dywizjonu 303, 18 wrzesień 1940 r., z prawej Marian Pisarek )

     Kolejne zwycięstwo uzyskuje 5 października nad Rochester, podczas pierwszego lotu dywizjonu tego dnia o godz 11.05. Jego łupem pada Me110D-O wersja prototypowa, oznaczenie S9+EH z Erprobungsgruppe 210, prawdopodobnie dowódca grupy mjr Werner Weimann, trafiony nad Kentem, rozbił się koło Calais. 7 października start dywizjonu o godzinie 13.15 i spotkanie z nieprzyjacielem, które kończy się gonitwą, aż nad kanał i zestrzeleniem 3 Me109. Jednym ze zwycięzców był por. Marian Pisarek. 23 grudnia 1940 roku został odznaczony Krzyżem Srebrnym VM o numerze 08830. 21 stycznia 1941 roku zostaje przeniesiony do 315 DM, który formował się w Acklington. 1 lutego 1941 roku otrzymuje Krzyż Walecznych.

     30 marca zostaje przeniesiony do 308 DM na stanowisko dowódcy eskadry. Od 23 czerwca 1941 roku dowodzi 308 dywizjonem myśliwskim. 27 czerwca zestrzeliwuje 1 Me109 (dyon 308 zgłosił po walce z JG26 4 zestrzelenia, wg. źródeł niemieckich stracili oni 2 maszyny oraz 1 uszkodzoną). Dnia 2 lipca zestrzelił 1 Me109 po walce dyonu z ok. 50-60 Me-109 z JG26 w osłonie 12 Blenheimów wracających z bombardowania elektrowni w Lille. 308 zgłosił 5-2-1 strat npla (raporty JG26 mówią o 2 maszynach, w walce została postrzelana maszyna Gallanda). 17 lipca ratuje swoją postawą i umiejętną taktyką dywizjon od zagłady. Zaatakowani przez klilkadziesiąt Me109 podczas lotu na wymiatanie w okolicy St.Omer, na rozkaz dowódcy, piloci tworzą krąg obrony, wycofując się w stronę Anglii. Kpt. Pisarek uzyskuje jedno wspólnie z por. Schiele (leciał jako boczny dowódcy, był to zarazem jego pierwszy lot bojowy), z 4 zwycięstw dywizjonu. Wspomina Tadeusz Schiele : "To byczy chłop ten Pisarek. Jak on pięknie lata i walczy. Gdyby nie on, nie sądzę by ktokolwiek z nas wrócił." 22 lipca zestrzelił 1 Me-109 w walce na małej wysokości koło lotniska St.Omer. 1 PSM wystartowało 14 sierpnia osłonę bombowców, w drodze powrotnej myśliwcy przeprowadzają wymiatanie w rejonie : Boulogne - St.Omer- Calais. Skrzydło natknęło się nad celem na 25 Me109. Piloci 308 DM zestrzelili 3 maszyny wroga, jednego Me109 strącił kpt. Pisarek. Kiedy 10 grudnia 1941 roku zdaje dowództwo, okazuje sie iż jego dywizjon uzyskał największą ilość zestrzeleń nie tylko w PSP, ale w całym Fighter Command : 52 pewne,10 prawdopodobnych,13 uszkodzeń. Ponownie Tadeusz Schiele : "Kapitan Pisarek zdał dowództwo dywizjonu porucznikowi Wesołowskiemu. Odszedł od nas na stanowisko dowódcy Skrzydła. Żegnaliśmy go ze łzami w oczach.". 30 października odznaczony zostaje KW po raz 4 i brytyjskim DFC. W grudniu 1941 przeniesiony do 11 Grupy Myśliwskiej jako oficer łącznikowy.

19 kwietnia 1942 roku mjr Pisarek obejmuje dowództwo 1 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego. Pierwszy lot bojowy jako dwódca skrzydła odbywa dnia 24 kwietnia 1942 roku w ramach operacji "Circus 132".

29 kwietnia 1942 r., 1 Polskie Skrzydło Myśliwskiego wyrusza na wymiatanie w rejonie Herdelot - Desvres - Marck, operacja "Circus 145". Dowodził nim mjr Pisarek, lecąc na samolocie Spitfire Mk.VB, numer MB307. Błyskawiczny atak przeprowadziło z nurkowania z przewagi wysokości ok. 15 FW-190 (z JG26 pod dowództwem Hptm. J. Muncheberga - było to jego 74 lub 75 zwycięstwo) na 317 dywizjon oraz będący poniżej 316 w okolicach Le Treport (wg innych źródeł - Le Touquet lub Bologne). Pisarek lub Ozyra (jeden z nich, ale raczej Pisarek) został zestrzelony niejako przez "przypadek" wchodząc w linię ognia Münchenberga (zestrzelenie to nie zostało przez niego "zauważone faktycznie, samolot został prawdopodobnie tylko uszkodzony) i nie zostało w związku z tym zgłoszone, latał wtedy na FW190A-3 nr 20209). Pisarek prawdopodobnie spadł do morza w uszkodzonej maszynie.

     "[..] zginął bohatersko w walce powietrznej major Marian Pisarek, kawaler orderu Virtutti Militarii, potrójnego Krzyża Walecznych i DFC, pierwszy i najlepszy dowódca 308 dywizjonu". (Tadeusz Schiele). Konto zwycięstw mjr Mariana Pisarka to 12-1-1 i siódme miejsce na liście polskich asów myśliwskich w II Wojnie Światowej, według tzw. listy Bajana. Najnowsze badania J.B.Cynka dowiodły, iż w 1939 roku por. Marian Pisarek uzyskał 3 pewne zwycięstwa (wg listy Bajana - 1 1/2), wobec tego jego konto wzrosło do 12 1/2.

Dekretem z dnia 11 czerwca 1945 roku Prezydent RP nadał mjr Marianowi Pisarkowi pośmiertnie Krzyż Złoty Orderu Virtuti Militari numer 00143. Odznaczenie przyznane zostało za Kampanię Wrześniową.

(Na podstawie : www.mysliwcy.pl, www.polishairforce.pl )

Zobacz również :

  • Zdzisław Henneberg - pilot Dywizjonu 303 - czytaj...
  • Piotr Ozyra, pilot Dywizjonu 317 - czytaj...
  • Witold Urbanowicz, pilot Dywizjonu 303 - czytaj...

 


< Powrót do strony głównej >


 

a