Atak na Radzyń Podlaski

Nocą z 31 grudnia 1946 na 1 stycznia 1947 r. oddział Leona Taraszkiewicza ,,Jastrzębia'' wziął udział w jednej z największych operacji bojowych, tym razem wspólnie z partyzantami Obwodu WiN Radzyń Podlaski. Połączone oddziały przeprowadziły atak na PUBP i inne komunistyczne instytucje w Radzyniu Podlaskim. Jej przebieg znamy z pamiętnika "Żelaznego":

"Na lotnisku w pobliżu Radzynia, na punkcie koncentracyjnym czekało już ok. 300-350 ludzi z całego Obwodu. Była to prawie cała "armia" jak to określił "Jastrząb". "Dżems" [Leon Sołtysiak "James"] czekał też już na nas. Brakowało jeszcze dwóch dużych grup konspiracyjnych z dalszych okolic pow. radzyńskiego, mających przyjechać autami, które zawiodły w podobieństwie naszych."

Po przybyciu oddziału "Jastrzębia" odbyła się ostatnia narada przed wyruszeniem do akcji. Dowodzący wszystkimi grupami Komendant Obwodu Radzyń kpt. "James" przedstawił na niej plan opanowania Radzynia. Według niego "miano zaatakować UB i Pow. Kom. MO, jednocześnie sterroryzować ich ogniem broni maszynowej, przez co, twierdził "Dżems", ubeki się poddadzą. W międzyczasie doszedł "Dżemsa" meldunek z Radzynia, że kwateruje tam w szkole powszechnej oddział KBW w sile 50-60 ludzi. Według "Dżemsa" grupę tę należało również w ten sam sposób opanować." Przedstawiony plan wzbudził kontrowersje. Według Edmunda Taraszkiewicz "Żelaznego": "Planowi temu sprzeciwił się "Jastrząb", proponując i podsuwając plan podejścia do wartownika KBW, zdjąć go, wydobyć od niego hasło, po czym opanować przy tej pomocy z paroma ludźmi jednocześnie wartowników UB. Przy pomocy tego będzie można zbliżyć się do gmachu UB. W razie gdyby doszło przypuszczalnie do strzałów, to by można było gmach UB palić od dołu. Inaczej, twierdził "Jastrząb", ubeki się nie poddadzą i będą się bić do ostatniego naboju świadomi swego losu." [...] "Plan "Jastrzębia" został odrzucony przez "Dżemsa".

Ostatecznie uzgodniono, iż oddział "Jastrzębia" będzie atakował główny cel - budynek Urzędu Bezpieczeństwa, grupa "Jurka" [Jerzy Skoliniec] i "Płomienia" [Jan Grudziński] budynek szkoły obsadzony przez żołnierzy KBW, a bojówka "Kuli" [Antoni Grochowski] otrzymała jako zadanie zajęcie poczty i zniszczenie centrali telefonicznej. Natomiast plutony z rejonu VIII pod dowództwem por. "Marnego" [Wacław Stelmaszuk] i z rejonu II pod dowództwem por. "Roli" [Piotr Waszczuk] miały za zadanie ubezpieczanie całej akcji od strony Łukowa, Radzynia, Międzyrzeca i Parczewa.

Atak miał nastąpić o północy. Do akcji ruszono z dwugodzinnym opóźnieniem, bez dwóch grup, które nie przybyły. Około godz. 4:00 żołnierz stojący na warcie przy Urzędzie Pocztowym zauważył wchodzących żołnierzy z rejonu VI, którzy mieli zająć budynek pocztowy. Natychmiast powiadomił kwaterującą w szkole załogę punktu kontrolnego KBW o napadzie. Dowódca tego punktu por. Pudłowski ogłosił alarm. Doszło do wymiany strzałów. Podłożona pod murem budynku UB przez Mieczysława Małeckiego "Sokoła" mina wyrwała za mały otwór. Następna, 9-kilowa mina nie wybuchła, gdyż miała przemokniętą spłonkę. Ostrzał budynku nie przyniósł spodziewanego efektu. Drobny sukces odniosły jedynie grupy atakujące budynek szkoły, w którym bronili się żołnierze KBW. Po ostrzelaniu budynku z garłacza wywiesili oni białą flagę, ale nikt ze szturmujących nie chciał do nich podejść. Gdy minął moment zaskoczenia, żołnierze ponownie zaczęli się ostrzeliwać. Bez strzału opanowano jedynie budynek poczty. Wraz z nastaniem świtu kierujący akcją komendant Obwodu zarządził odwrót. Kolejno wycofywały się poszczególne grupy w kierunku swoich rejonów. Oddział "Jastrzębia" odszedł z placu boju jako jeden z ostatnich w kierunku Marynina.

Podczas odskoku z Radzynia 1 stycznia 1947 r. oddział "Jastrzębia zorganizował pod Okalewem zasadzkę na grupę operacyjną ścigającą partyzantów po akcji w Radzyniu. Grupa składała się z 33 żołnierzy KBW i 7 funkcjonariuszy PUBP. Według akt KBW, w wyniku walki rannych zostało 5 żołnierzy WP i 1 funkcjonariusz UB oraz 6 członków grupy zostało wziętych do niewoli. Partyzanci zdobyli dwa samochody, 6 PPSz, 1 erkaem i 1 kbk. "Jastrząb" kazał uwolnić 5 żołnierzy. Nieco inaczej wynik akcji opisał w swym pamiętniku "Żelazny". Według niego wydarzenia miały następujący przebieg. W Okalewie oddziały pościgowe napotkały odpoczywający oddział "Jastrzębia". Doszło do walki. Pomimo zaskoczenia partyzanci szybko przeszli do kontrataku. W ferworze walki zniszczone zostały strzałami z rusznicy samochody, którymi przyjechali żołnierze KBW. Ostudziło to ich zapał, w rezultacie czego uciekli oni z pola walki. Zginęło 4 żołnierzy KBW i funkcjonariusz UB Smoraczewski, do niewoli wzięto 7 żołnierzy. Spośród partyzantów zginął Stefan Kucharuk "Ryś II" i Kazimierz Kłosiński "Biały", ranny został Stanisław Łuć "Żandarm".

 

(na podstawie: Fundacja Pamietamy, Grzegorz Makus ,, ,,Jastrząb'' i ,,Żelazny'' - ostatni partyzanci Polesia Lubelskiego 1945-1951'')

Polecamy:


< Powrót do strony głównej >


 

a