Julian Lubasowski ''Dąb'' , ,,Lech'' , ,,Taran''

    Julian Lubasowski "Dąb", "Lech", "Taran" - od 15 lutego 1944 r. komendant Obwodu AK Grodno Prawy Niemen. Nie był on ani kresowiakiem, ani też zawodowym oficerem. Urodzony w Nowym Jorku 21 listopada 1913 r., do połowy lat 30. mieszkał w Gorzowie Wielkopolskim. Na Grodzieńszczyźnie (najpierw w Hożej, a następnie w Skidlu) pojawił się dopiero na dwa lata przed wybuchem wojny - pracując jako technik drogowo-wodny. Zmobilizowany do 85. pp, walczył jako dowódca plutonu w wojnie obronnej 1939 r. Swój szlak bojowy zakończył we Lwowie. W trakcie rozbrajania oddziałów polskich przez wojska sowieckie udało mu się szczęśliwie zbiec i powrócić do powiatu grodzieńskiego, gdzie - jak wynika z dokumentacji organizacyjnej - z konspiracją niepodległościową związał się tuż po rozpoczęciu wojny sowiecko-niemieckiej, w lipcu 1941 r. Od razu też - co rzecz znamienna - objął drugie co do ważności stanowisko w tworzonej wówczas de facto od podstaw strukturze obwodowej ZWZ (pierwszego zastępcy komendanta obwodu). Jego współpraca z dwoma przywódcami grodzieńskiej konspiracji - por. Adolfem Szawlem "Alfem" oraz chor. Wojciechem Jakubczykiem "Korwinem" - musiała przebiegać bardzo harmonijnie, skoro pomimo roszad i konfliktów na poziomie inspektoratu grodzieńskiego, na stanowisku tym trwał nieprzerwanie aż do początku 1944 r.

Będąc już komendantem obwodu, jako jeden z nielicznych przetrzymał wielką wsypę z wiosny 1944 r., która "zmiotła" praktycznie całe miejscowe dowództwo AK. Wypełnienie olbrzymich braków w obsadzie "funkcyjnych", jakie wówczas wystąpiły (Niemcom udało się m.in. całkowicie rozbić piony łączności i Kedywu), stanowiło dla ppor. "Dęba", "Lecha" i jego współpracowników dodatkowe wyzwanie wobec podstawowego dla społeczności polskiej zagrożenia, jakim była nieuchronna już perspektywa kolejnej okupacji sowieckiej.

W lecie 1944 r. sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej. Tuż przed wejściem do Grodna Armii Czerwonej (w końcu czerwca 1944 r.) w niewyjaśnionych do końca okolicznościach zginął por. Adolf Szawel, zaraz zaś na początku drugiej okupacji sowieckiej (prawdopodobnie w sierpniu 1944 r.) do Białegostoku wyjechał definitywnie inspektor grodzieński - mjr Władysław Szymborski "Bąk". W tej sytuacji - w nowych, skrajnie niekorzystnych nie tylko dla polskich organizacji niepodległościowych, ale dla całej społeczności polskiej warunkach - Juliana Lubasowskiego pozostawiono w zasadzie samego. W meldunku sytuacyjnym z 14 września 1944 r. pisał: "W miesiącu sprawozdawczym kontroli planów działań nie przeprowadzałem. Po powrocie Inspektora VI z Okręgu plan działań powtórnie zostanie opracowany. Czas był przeznaczony na montaż obwodu i wyznaczenie nowych dowódców, z uwagi na przeprowadzone aresztowania niektórych dowódców plutonów. W miesiącu sprawozdawczym szkolenia dowódców nie przeprowadzono. Kontroli szkolenia dowódców nie przeprowadzałem. [...] Dowódcom plutonów poleciłem sprawdzić stany swoich oddziałów. Inne oddziały w trakcie organizowania. Poleciłem wszystkim dowódcom plutonów, aby uświadamiali wszystkich żołnierzy AK, sympatyków i społeczeństwo do niewstępowania do armii Berlinga. W rezultacie z terenów wsi nikt się nie zgłosił na mobilizację. Poleciłem ref[eratowi] BIP, aby codziennie podawano komunikaty radiowe dla społeczeństwa, a szczególnie informować o akcji toczącej się w Warszawie, wykorzystując komunikaty gen. >Bora<".

Dzięki konsekwentnej pracy Julianowi Lubasowskiemu udało się jesienią 1944 r. odtworzyć w pełni obwodowy ośrodek dowodzenia oraz powiązać zerwane niekiedy aż od wiosny kontakty ze strukturami terenowymi (dotyczyło to placówek Żydomla i Skidel). Intensywną działalność wznowił pion propagandowy (wydawano regularnie tygodnik "Wiadomości") oraz - co stanowiło na tym terenie nową jakość - pion walki czynnej, prowadzący intensywną akcję likwidacyjną szpicli NKWD. W rozkazie do swojego drugiego zastępcy ppor. Bolesława Szamatowicza "Rosłana" z listopada 1944 r. "Dąb" pisał: "Sprawę proszę postawić tak, żeby na terror odpowiadać terrorem, jak jest na innych terenach. Stale przeprowadzać likwidacje (robota musi być czysta, najlepiej w przebraniu sowieckim), żeby doprowadzić do tego, że żołnierz nieprzyjaciela, NKWD-zista będzie się bał wejść do mieszkania".

Począwszy od września 1944 r. Obwód AK Grodno Prawy Niemen włączył się także aktywnie w akcję pomocową dla ewakuujących się na zachód aktywów konspiracyjnych z Okręgów Wilno i Nowogródek. W meldunku z 6 października 1944 r. ppor. "Dąb" zawiadamiał: "Kontakty z Wilnem utrzymuję, ustaliłem punkt noclegowy dla kurierek z Wilna oraz punkty kontaktowe". Udział żołnierzy miejscowej konspiracji w operacji przerzutu na zachód resztek oddziałów pozostałych po rozbrojonych i rozbitych brygadach i batalionach wileńskich i nowogródzkich wobec narastającego terroru sowieckiego szybko zaczął przysparzać dowództwu grodzieńskiemu poważnych kłopotów. Część miejscowych konspiratorów, niepomna na wyraźne rozkazy komendanta Okręgu Białostockiego AK nakazujące trwanie na posterunku, zaczęła samowolnie opuszczać teren. Proces ten, aczkolwiek hamowany przez ppor. "Dęba" i jego współpracowników głównie za pomocą działań propagandowych, miał charakter nieprzerwany i wciąż przybierał na sile. Stworzony przez ppor. Juliana Lubasowskiego i jego najbliższych współpracowników, sierż. zaw. Franciszka Ziemkowskiego "Wrońskiego" oraz ppor. Bolesława Szamatowicza "Rosłana", w miarę sprawny mechanizm organizacji obwodowej przetrwał bez większych strat blisko pół roku.

Pierwsze uderzenie NKWD - niestety, od razu niezwykle skuteczne - nastąpiło w grudniu 1944 r. Fala aresztowań, która objęła przede wszystkim ośrodek dowodzenia obwodu, rozpoczęła się od aresztowania przez NKWD 14. tegoż miesiąca byłego adiutanta Inspektora Grodzieńskiego ppor. rez. art. Kazimierza Ponarada "Sępa". Pozornie waga tego wydarzenia, przynajmniej początkowo, nie wydawała się zbyt istotna. Od lata 1944 r. ppor. "Sęp" nie pełnił już bowiem żadnej funkcji w organizacji. Wydaje się jednak prawie pewne, że utrzymywał on nadal nieformalne kontakty z niektórymi czynnymi członkami AK w mieście. Do poparcia takiej tezy skłaniał zresztą dalszy rozwój wydarzeń w końcu grudnia. Jak wynika chociażby z meldunku byłego dowódcy 4. kompanii terenowej st. sierż. zaw. N.N. "Licznika" z 17 grudnia, organizacja grodzieńska całkowicie zbagatelizowała fakt aresztowania byłego adiutanta inspektora i wynikające stąd zagrożenie bezpieczeństwa organizacji. "Melduję, że dnia 14.XII. został aresztowany Sęp II. Aresztowanie, jak sądzę, nastąpiło przez wsadzenie języka przez sąsiadów. Jak się dowiedziałem, żona Sępa II za czasów okupacji niemieckiej języczyła na niejakiego Raczkowskiego i Biedysa od komunistów i innych, a w dniu dzisiejszym oni złożyli meldunek na Sępa i Sęp został aresztowany. Uważam, że aresztowanie w związku AK nie ma nic wspólnego". Brak dalszych reperkusji w czasie kolejnych ośmiu dni zdawał się potwierdzać tę opinię, zwłaszcza że ppor. "Sęp" bardzo szybko został zwolniony z więzienia, a aresztowania ludzi kiedyś z nim współpracujących lub tylko mających kontakt dalej nie następowały. Była to jednak "cisza" tylko pozorna. Najprawdopodobniej od momentu zwolnienia pozostawał on pod ścisłą obserwacją agentów sowieckich, którzy kolejno identyfikowali odwiedzane przez niego punkty. Inwigilacja ppor. "Sępa" nie stanowiła dla NKWD jedynego źródła wiedzy o konspiracji grodzieńskiej. Jak wynika bowiem z meldunków organizacyjnych z końca 1944 r., aresztowania, które nastąpiły w tym okresie, miały charakter szeroko zakrojonej akcji, obejmującej swoim zasięgiem cały obwód. Sowiecki aparat bezpieczeństwa od dłuższego czasu musiał więc kompletować materiały na temat poszczególnych członków kierownictwa grodzieńskiej AK, wykorzystując do tego celu stale rozbudowywaną agenturę. Wskazywać na to może chociażby dynamika zachodzących wydarzeń. Dnia 22 grudnia 1944 r. ponownie aresztowano ppor. "Sępa". Osiem dni później z pracy na odcinku drogowym w rejonie Skidla zabrany został przez NKWD komendant obwodu por. Julian Lubasowski. Następnego dnia, tj. 31 grudnia 1944 r., został aresztowany pierwszy zastępca komendanta st. sierż. Franciszek Ziemkowski "Wroński". W ciągu kilku następnych dni w ręce NKWD wpadali kolejno: szefowa WSK Antonina Galska "Szarotka", jej zastępczyni Bronisława Omiljanowicz "Czarna", "Hańcza", Irena Krajewska "Salamandra", Janina z d. Ponarad (siostra "Sępa"), dowódcy 2. i 3. kompanii terenowej: ppor. N.N. "Kogut" i ppor. rez. N.N. "Jurek", kwatermistrz obwodu por. Rudajtis "Rudy", lekarz obwodu ppor. rez. Mieczysław Borkowski "Kobusz" oraz referent wojskowy por. rez. N.N. "Okręt". Akcja sowieckiego aparatu bezpieczeństwa rozszerzyła się także poza obręb miasta, aczkolwiek nie ulega wątpliwości, że podstawowe źródła wsypy znajdowały się właśnie w Grodnie, m.in. w punktach kontaktowych wyznaczonych dla łączników z terenu. Dodatkowych informacji pozwalających na poszerzenie zasięgu aresztowań dostarczyli też niestety niektórzy z najwcześniej zatrzymanych. W ręce sowieckie wpadli w ten sposób jeszcze na przełomie grudnia 1944 i stycznia 1945 r. m.in. podchorążowie: Stanisław Suchoń "Lisek", Edward Rot "Józef", Antoni Borowski "Antoś" oraz kilku łączników, w tym łączniczka 5. kompanii Natalia Kierys "Jabłeczna". Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że przeprowadzając tę akcję, NKWD posiadało już znaczną wiedzę na temat funkcji pełnionych w organizacji przez wymienione wyżej osoby. Aresztowań dokonywano w sposób planowy z niezwykłą szybkością, nie pozwalając grodzieńskiej AK na podjęcie nie tylko jakichkolwiek środków zaradczych, ale nawet na zdobycie informacji dotyczących okoliczności poszczególnych aresztowań. W pierwszym po ustaniu operacji NKWD meldunku do KOB z 15 stycznia 1945 r. adiutant komendanta obwodu kpr. pchor. Marian Siliniewicz "Artur" tak przedstawił okoliczności wydarzeń z grudnia i stycznia: "Podaję szczegóły ostatnich aresztowań, które miały miejsce od dnia 22 XII [19]44 do dnia 15 I [19]45. W połowie grudnia wywiad nasz stwierdził, że w więzieniu w Grodnie znajduje się ob. Jaszczur. Został on aresztowany w drodze powrotnej z Białegostoku i osadzony w Grodnie. Aresztowano jego osobistą łączniczkę ob. Teresę. 22 XII [19]44 aresztowany został ob. Sęp. Poprzednio był on już wzywany przez NKWD w celu złożenia jakichś wyjaśnień. NKWD znało jego pseudonim oraz funkcję w organizacji. Dnia 30 XII [19]44 aresztowano ob. Dęba prawdopodobnie na skutek wydania go przez kogoś. Znano jego pseudonim i funkcję. W pierwszym okresie męczono go ciągłymi badaniami. Chłop był twardy i nie przyznawał się do niczego. Obecnie zaprzestano badań i osadzono go w pojedynczej celi. W międzyczasie [tak w tekście] aresztowana została ob. Szarotka oraz jej współpracowniczka ob. Hańcza 3 I [1945]. Prawdopodobnie mogło to się stać na skutek wydania przez kogoś z aresztowanych, jak również może to nie mieć żadnej łączności ze sprawą organizacji. Te dwie obywatelki mogły zostać aresztowane w związku ze sprawą nielegalnego nauczania młodzieży. [...] Nie stwierdzono również, co się stało z ob. Wrońskim. Rodzina twierdzi, że został aresztowany - wywiad tego nie stwierdził".

Cytowany dokument, mimo wielu nieścisłości, potwierdzał niestety brak wśród pozostałych na wolności członków dowództwa grodzieńskiej AK rzetelnej wiedzy dotyczącej faktycznych źródeł wsypy - drugiej już w ciągu zaledwie jednego roku. Pewne światło na kulisy aresztowań rzuciły dopiero grypsy przesłane wiosną 1945 r. z więzienia przez "Dęba", i "Jabłeczną". W jednym z nich (datowanym na 27 czerwca 1945 r.) przekazanym organizacji przez akowską wtyczkę w więzieniu NKWD N.N. "Nadzieję" były komendant Obwodu AK Grodno Prawy Niemen pisał: "Podaję w krótkości przebieg śledztwa. Sęp wsypał: mnie, Kobusza, Szarotkę, Wrońskiego. Szarotka wsypała: Okręta, Pszczołę, Jurka i kilka kobiet. Kogut wsypał: Liska, Rota i wielu innych. Okazał się on Żydem. U Galskiej znaleziono instrukcje i pokwitowania. Czeka miało u siebie cały schemat organizacji sztabu i komp[anii]. Prawdopodobnie podał Sęp i Brylant. Stosowane metody przy badaniu mnie i Szarotki - bicie do utraty przytomności, badanie po 6-24 godz. bez przerwy. Karcery po 5 dni. Przeszedłem 90 badań, każde najmniej 6 godz. Śledztwo moje trwało 4 miesiące. Nikogo nie wsypałem, twierdziłem, że od wsypy w marcu 1944 r. żadnej pracy nie prowadziłem, sztabu nie miałem i d[owód]ców komp[anii]. W przeddzień zakończenia śledztwa Pszczoła załamała się, co wpłynęło na większe wyroki poszczególnych osób, zarówno i mnie. Dostałem 20 lat obozu pracy i 5 lat pozbawienia praw, Pszczoła 15 lat, Kobusz 15, Okręt 15, Jabłeczna 10, Kogut 10. Na ogół opanowałem wsypę, porozumiałem się ze wszystkimi i wszyscy trzymali się dobrze".

Inne źródło informacji sowieckiego aparatu bezpieczeństwa wskazała łączniczka 5. kompanii terenowej "Jabłeczna": "Wydała nas Irena Nowowiejska z Grodna. Mieszkała na ulicy Grandzickiej pod 13. Byłam u niej po papier". Wersję tę potwierdził także, opierając się prawdopodobnie na nieznanych grypsach innych aresztowanych, referent wywiadu sierż. zaw. Adolf Utko "Jański". W meldunku z 27 maja pisał: "Odbywają się sądy naszych ludzi i są możliwości widzenia się - proszę dołożyć starań wydobycia gościa [sic!], który wsypał wszystkich. Tak np. twierdzi gończyni Janka, że wsypała ją, Pszczołę, Marysię, Lecha, Salamandrę, Borkowskiego, i Zygmunta z Ejsmont - jakaś Nowowiejska Irena ul. Grandzicka nr 13".

Akcja NKWD, aczkolwiek niebywale skuteczna, nie spowodowała jednak rozbicia organizacji w takiej skali jak w końcowym okresie okupacji niemieckiej. Do ograniczenia zasięgu aresztowań, które w mniejszym stopniu dotknęły struktury terenowe, przyczyniła się z całą pewnością bohaterska postawa dwóch ludzi posiadających największą wiedzę o polskiej konspiracji niepodległościowej na tym terenie, zarówno z racji pełnionych funkcji, jak i stażu w grodzieńskiej AK: por. Juliana Lubasowskiego oraz Franciszka Ziemkowskiego. Niebagatelną rolę w opanowaniu chaosu, zwłaszcza w samym mieście, odegrał także adiutant komendanta obwodu kpr. pchor. Marian Siliniewicz "Artur", który już 3 stycznia 1945 r. nakazał zmianę wszelkich punktów kontaktowych w Grodnie. Z uwagi na to, że i drugi, i trzeci zastępca komendanta obwodu przebywali stale na przyporządkowanych im terenach: ppor. Bolesław Szamatowicz "Rosłan" - augustowskich, por. N.N. "Sroka", "Longin" - litewskich, 1 stycznia 1945 r. kpr. "Artur" podjął samodzielną decyzję o tymczasowym objęciu funkcji dowódcy grodzieńskiej AK. Poinformował o tym swoich przełożonych w okręgu w meldunku z 5 stycznia: "Dnia 30 grudnia aresztowano ob. Dęba. Na razie nie wiadomo, co się dzieje i gdzie jest ob. Wroński. Wobec powyższego pracę organizacyjną i gospodarczą obwodu objąłem w swoje ręce do czasu wyznaczenia przez KOB zastępcy ob. Dęba. Zaznaczam, że drugi zastępca znajduje się stale na prowincji. Pierwszą moją czynnością była zmiana punktów łącznikowych z terenem oraz przeniesienie punktu BiP-u. Następnie, w porozumieniu z ref. inf. wyw. i d[owód]cą Kedywu oraz d[owód]cą 4. komp[anii] postanowiliśmy wydostać z więzienia ob. Dęba. Gdyby nie udało się tego dokonać drogą wykupu, użyjemy siły".

Sprawa odbicia aresztowanych rzeczywiście stała się w czerwcu 1945 r. przedmiotem narady dowódców pionu walki czynnej. Ostatecznie przeważyła jednak opinia o braku szans powodzenia akcji, z uwagi na ogromną dysproporcję sił sowieckich i polskich. Po procesie los Juliana Lubasowskiego nie odbiegał przynajmniej początkowo od losów tysięcy polskich kresowych konspiratorów. Przez Mińsk wywieziony został najpierw do łagru w Poćmie, a następnie na Kołymę i do Magadanu. Tam jednak, z uwagi na swoje kwalifikacje, skierowany został do znacznie lżejszej pracy umysłowej. Przez kilka kolejnych lat jako więzień wykonywał różne prace projektowe. Około 1954 r. doczekał się rewizji procesu i wyszedł na wolność. Z powodu znaczenia budów, na których pracował, nie pozwolono mu jednak na przyjazd ani do Grodna, ani tym bardziej do Polski, gdzie była już wówczas jego rodzina (żona aresztowana w lipcu 1945 r., skazana została na 10 lat, przyjechała do Polski w grudniu 1955 r.). Zmarł w Saratowie 4 lipca 1968 r. - tam też został pochowany. Na jego grobie widniała ponoć sowiecka gwiazda z adnotacją, że leży tutaj bohater pracy socjalistycznej.

 

(Opracowano na podstawie : Tomasz Łabuszewski , ''Kresowi straceńcy, sylwetki dowódców grodzieńskiej AK po 1944 r.'')


< Powrót do strony głównej >


 

a