(...) Jarosław Wróblewski - Dlaczego tych żołnierzy nazywa się wyklętymi? Określenie zostało zaczerpnięte z tytułu książki Jerzego Ślaskiego?

Grzegorz Wąsowski - Nie. Wymyślił je mój kolega, Czarek Karwowski. Było to przy okazji pierwszej zorganizowanej przez nas wystawy poświęconej podziemiu antykomunistycznemu, prezentowanej na Uniwersytecie Warszawskim jesienią 1993 r. Uznałem tę nazwę za znakomitą - idealnie bowiem oddawała fakt wyłączenia żołnierzy tego podziemia ze wspólnoty narodowej, jakby amputowania historii ich walki i złożonej przez nich ofiary ze zbiorowej świadomości i wrażliwości historycznej społeczeństwa polskiego. Przy czym nie chodziło tu bynajmniej o okres PRLu - komuniści, mimo zinstytucjonalizowanej długoletniej propagandy, nie byli w stanie tego zrobić, a to dlatego, że nigdy nie mogli uzyskać przymiotu członków wspólnoty narodowej, której fundamentem jest przecież poszanowanie współplemieńców, poszanowanie wytworzonej przez wspólnotę państwowości i wreszcie szacunek dla przeszłych pokoleń i ich pozytywnego dorobku, który dla współczesnych jest punktem wyjścia do dalszego rozwoju. Zawarte w nazwie żołnierze wyklęci oskarżenie adresowane było do elit opiniotwórczych z okresu początku III RP. Było to oskarżenie o pominięcie najważniejszego, najbardziej dramatycznego i najbardziej heroicznego rozdziału z historii oporu przeciwko reżimowi komunistycznemu. Oskarżenie właśnie o wyeliminowanie żołnierzy antykomunistycznego podziemia zbrojnego z budowanej w warunkach wolnego już państwa świadomości społecznej. Do dziś pamiętam jak Jacek Merkel, wtedy szef urzędu ds. kombatantów, zapytany przez dziennikarza, czy przewiduje się przyznanie uprawnień kombatanckich za walkę w szeregach UPA, Werwolf-u, czy NSZ-u odpowiedział: Za służbę w obcej armii? Oczywiście, że nie. W ten sposób zadający pytanie dziennikarz zrównał około 70 tys. żołnierzy drugiej co do wielkości organizacji konspiracyjnej polskiego podziemia niepodległościowego, która jeszcze w okresie okupacji niemieckiej wskazywała, że Polska ma dwóch równorzędnych wrogów: Niemców i komunistów, mowa oczywiście o Narodowych Siłach Zbrojnych, z nacjonalistycznym podziemiem ukraińskim i pogrobową organizacją nazistowską, a wysoki rangą urzędnik państwowy, wolnej Polski, zaliczył ich do obcej armii. To tylko jeden z przykładów. Oczywiście stosunek kręgów opiniotwórczych III RP z początku lat 90-tych do żołnierzy podziemia antykomunistycznego nie był przypadkowy. Był funkcją konceptu politycznego i społecznego, którego istotnym elementem było wmawianie nam, że historia wysiłków niepodległościowych w Polsce po roku 1944, tak pięknie zakończona przy okrągłym stole, to suma wysiłków członków partii komunistycznej pracujących na rzecz ewolucji systemu oraz działań byłych członków partii komunistycznej, którzy po wystąpieniu z niej bądź wyrzuceniu, działali w opozycji demokratycznej. I, jak raczył obwieścić to były Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski przy okazji odznaczania Orderem Orła Białego Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, za napisany w 1964 roku list otwarty do partii komunistycznej, w którym autorzy, wtedy członkowie partii komunistycznej, poddali krytyce pewne niedociągnięcia partii komunistycznej, ich partii, w procesie budowy komunizmu z Polsce, że Jacek Kuroń i Karol Modzelewski byli pierwszymi, którzy otwarcie napiętnowali panujący w Polsce system dyktatury. Odbyło się to z wielkimi fanfarami, godnymi uroczystości wręczenia najwyższego polskiego odznaczenia państwowego, i przy braku choćby słowa protestu wobec potwornego przecież zafałszowania historii w uzasadnieniu dla tych odznaczeń. Milczały telewizje, gazety, autorytety itd. Oczywiście milczały nad tym kuriozalnym uzasadnieniem, wygłaszając laudacje pod adresem odznaczonych. A przecież przez konspirację antykomunistyczną z okresu lat 1944-1954 przewinęło się ponad 200 tys. ludzi, z czego ponad 20 tys. wzięło udział w walce czynnej z bronią w ręku. Skala ofiary złożonej na ołtarzu wolności w tamtym czasie przez naszych rodaków to kilkadziesiąt tysięcy poległych i pomordowanych i około 200 tys. aresztowanych i więzionych. Praktycznie cała dekada lat 90-tych wpisuje się, swoim klimatem intelektualnym, w przywołaną przeze mnie a opartą na podeptaniu prawdy o systemie komunistycznym, o historii toczonej z nim walki i oczywiście o bohaterach tej walki uroczystość, podczas której były członek Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej dekorował dwóch byłych członków tej partii, wyrzuconych z niej właśnie za ów list otwarty, najwyższym polskim odznaczeniem za, powtarzam, wytknięcie błędów w budowie dyktatury klasy robotniczej, czyli komunizmu w Polsce. Na szczęście to już przeszłość. (...)

(Fragment wywiadu z Grzegorzem Wąsowskim z Fundacji ,,Pamietamy'', całość czytaj tutaj...)


Z końcem ubiegłego roku (2009 - przyp. red.) Fundacja "Pamiętamy", której celem jest przywracanie pamięci społecznej o ludziach, którzy w drugiej połowie lat 40-tych i na początku 50-tych ubiegłego stulecia podjęli walkę zbrojną z komunistami, została laureatem nagrody im. Grzegorza I Wielkiego, przyznawanej corocznie przez miesięcznik Niezależna Gazeta Polska - Nowe Państwo. Nagroda ta przyznawana jest ludziom, którzy w sposób szczególny: bezkompromisowo, z pełnym zaangażowaniem, bez oglądania się na głosy, często wrzaski, krytyków służą prawdzie w życiu publicznym.

NASZ LAUREAT - Fundacja "Pamiętamy"

Katarzyna Hejke

Nie mamy wątpliwości, że tegoroczna Nagroda im. Grzegorza I Wielkiego trafi do ludzi, którzy zasłużyli na dziesiątki nagród. Jesteśmy dumni, iż zgodzili się przyjąć tę przyznawaną przez nasz miesięcznik.

Nagrodę im. Grzegorza I Wielkiego przyznaliśmy w tym roku po raz czwarty. Jej pierwszym laureatem został ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, ubiegłorocznym Pan Prezydent Lech Kaczyński.

Cel określiliśmy jasno - marmurowa statuetka z ogromnym kryształem górskim trafia do tego, kto w sposób szczególny: bezkompromisowo, z pełnym zaangażowaniem, bez oglądania się na głosy, często wrzaski, krytyków służy prawdzie w życiu publicznym. Kierując się dokładnie tymi zasadami, redakcja "Niezależnej Gazety Polskiej - Nowego Państwa" wyłoniła tegorocznego laureata. Postanowiliśmy, iż "Grzegorz" trafi do Fundacji "Pamiętamy".

Fundacja "Pamiętamy" to cichy bohater odrodzonej po 1989 roku Polski, który nie tylko stara się odkłamać najnowszą historię naszego kraju, ale jednocześnie ratuje honor wolnej Rzeczypospolitej. Fundacja powstała, by przywracać pamięć o żołnierzach antykomunistycznego podziemia - wspaniałych, odważnych Polakach, których polscy komuniści z pomocą sowieckich towarzyszy zaszczuli, upokorzyli, zniesławili a w wielu przypadkach zamordowali i zbezcześcili ich ciała. Mogłoby się wydawać, iż po odzyskaniu niepodległości takich organizacji jak "Pamiętamy" i takich działań będzie w Polsce mnóstwo. Wolni ludzie będą chcieli zmyć z siebie brud bolszewickiej propagandy. Nic z tego. Okazało się, iż "wolnych ludzi" znacznie bardziej pochłonęło tłumaczenie, dlaczego Jaruzelski musiał kazać strzelać do ludzi, a Kiszczak ma być człowiekiem honoru. Lata przeleciały, a ofiary obu wspomnianych osobników i ich poprzedników pozostały w bezimiennych grobach lub w zapomnieniu.

W tym czasie Fundacja "Pamiętamy" organizowała wystawy przywracające pamięć o żołnierzach, którzy jeszcze długo po zakończeniu II wojny światowej walczyli o demokratyczną, niekomunistyczną Polskę, wydawała książki, budowała pomniki. Ostatnim, zupełnie fantastycznym, projektem "Pamiętamy" jest płyta z piosenkami Żołnierzy Wyklętych. Nie mamy wątpliwości, że tegoroczny "Grzegorz" trafi do ludzi, którzy zasłużyli na dziesiątki nagród. Jesteśmy dumni, iż zgodzili się przyjąć tę przyznawaną przez nasz miesięcznik.

Gorąco zachęcam Czytelników do wspierania działań Fundacji "Pamiętamy" i do lektury artykułu o naszym tegorocznym Laureacie, który zamieszczamy w tym numerze.

(Niezależna Gazeta Polska - Nowe Państwo 12/2009)


BOJOWNICY O PAMIĘĆ ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH

Grzegorz Wierzchołowski

Kilkanaście niezwykle wartościowych publikacji naukowych, 19 pomników żołnierzy AK, NSZ, WiN i NZW w całej Polsce, działania na rzecz odkłamania powojennej historii Polski, wreszcie pomysł wydania płyty z piosenkami antykomunistycznego podziemia... Trudno uwierzyć, że te wszystkie dokonania są dziełem niewielkiej, kilkuosobowej fundacji.

NSZ to formacja, której "karty chwały składają się głównie z dobijania ocalałych Żydów, mordowania chłopów i nauczycieli, wieszania milicjantów" - grzmiał w 1991 r. w "Polityce" Wiesław Górnicki, znany reportażysta i felietonista. Rok później w tym samym tygodniku temat Żołnierzy Wyklętych podjął satyryk i dziennikarz Ryszard Marek Groński. "Stosowali oni kryterium rasistowskie: zabijali nie dlatego, że w ich ręce wpadli przedstawiciele nowej władzy. Zabijali wyłącznie za pochodzenie" - pisał. Równie kłamliwe tezy publikowano w latach 90. na łamach "Gazety Wyborczej", "Warsaw Voice" i innych znaczących pism - a każdy, kto się tej linii przeciwstawiał, mógł spodziewać się. że wkrótce zostanie okrzyknięty antysemitą.

Gdyby zabrakło wówczas ludzi, którzy współtworzyli Fundację "Pamiętamy" - kto wie, czy w największych dziennikach do dziś nie pisano by o "zbrojnym i morderczym ramieniu polskiego faszyzmu" (K. Gebert, "Gazeta Wyborcza", 13-14 marca 1993 r.).

Od Ligi do Fundacji

Choć formalnie Fundacja "Pamiętamy" rozpoczęła swoją działalność w 1999 r. to środowisko, które ją dziś współtworzy, walczyło o pamięć Żołnierzy Wyklętych już od pierwszej połowy lat 90. Sam termin "Żołnierze Wyklęci" został ukuty właśnie przez przyszłych twórców Fundacji.

- Działaliśmy wtedy w ramach Ligi Republikańskiej. W listopadzie 1993 r. stworzyliśmy pierwszą w Polsce wystawę poświęconą podziemiu antykomunistycznemu. Ponieważ ekspozycja, z czasem wzbogacana o nowe materiały, cieszyła się dużym powodzeniem, do 1997 r. pokazaliśmy ją w kilkudziesięciu miastach w całej Polsce - wspomina Grzegorz Wąsowski z zarządu Fundacji "Pamiętamy".

Jego wuj był uczestnikiem antykomunistycznej konspiracji młodzieżowej w latach 50., siedział kilka lat w więzieniu. Rodzice innego ważnego współpracownika Fundacji. Kazimierza Krajewskiego, walczyli w Armii Krajowej - zarówno z Niemcami, jak i komunistami.

Po sukcesie wystawy przyszedł czas na następny krok. W 1998 r. Oficyna Wydawnicza Volumen wydała album "Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r." (aut. Leszek Żebrowski, Grzegorz Wąsowski), w którym znalazły się teksty licznych historyków, m.in. obecnego prezesa IPN Janusza Kurtyki. Premierze albumu (który doczekał się dwóch wydań) towarzyszyła bogata ekspozycja archiwalnych fotografii w Sejmie.

- To było duże wydarzenie. Posłowie zobaczyli twarze tysięcy młodych, inteligentnych ludzi, patriotów w mundurach Wojska Polskiego. Postacie na zdjęciach w niczym nie przypominały bandytów z komunistycznej propagandy - mówi Wąsowski.

Warto dodać, że w przygotowaniu i promocji wystawy w parlamencie kluczową rolę odegrał ówczesny poseł AWS i przewodniczący Ligi Republikańskiej, Mariusz Kamiński - późniejszy szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Rozpoczął się rok 1999. Choć Liga Republikańska, w ramach której działało większość ówczesnych organizatorów wystawy "Żołnierze wyklęci", znacznie ograniczyła swoją aktywność, to idea upamiętniania żołnierzy antykomunistycznego podziemia wciąż była w tym środowisku żywa. Wkrótce padł więc pomysł, by powołać w tym celu fundację. Chyba nikt nie spodziewał się wówczas, że nadchodząca dekada najbardziej nawet wytężonej pracy może przynieść tak imponujące rezultaty.

19 pomników, 1000 nazwisk

Dorobek Fundacji "Pamiętamy" robi dziś ogromne wrażenie - efektów pracy mogłoby pozazdrościć jej wiele instytucji państwowych. Dla przykładu: od 2001 r. dzięki wysiłkom członków Fundacji stanęło w całej Polsce aż 19 pomników upamiętniających żołnierzy antykomunistycznego podziemia.

- Pierwszy był monument w Radomiu, poświęcony bojownikom ze zgrupowania WiN majora Franciszka Jaskulskiego "Zagończyka". Idea zrodziła się w grudniu 1999 r., sam pomnik stanął w czerwcu 2001 r. Wcześniej musieliśmy stoczyć trwającą ponad rok walkę z postkomunistycznymi wówczas władzami samorządowymi Radomia - mówi Grzegorz Wąsowski. W uroczystym odsłonięciu pomnika bohaterskich żołnierzy wzięło udział kilka tysięcy ludzi.

Wkrótce, dzięki staraniom Fundacji (i finansowemu wsparciu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), zaczęły powstawać kolejne miejsca pamięci. 16 września 2001 r. w Siedlcach odsłonięto pomnik żołnierzy V i VI Brygady Wileńskiej Armii Krajowej, poległych i zamordowanych w walce z komunistami w łatach 1944-1953; dwa lata później w Lublinie mieszkańcy mogli obejrzeć pomnik upamiętniający ponad 250 poległych i pomordowanych żołnierzy WiN-AK zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory". Dziś monumenty upamiętniające bohaterów z Armii Krajowej, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego stoją m.in. w Drohiczynie, Mielniku, Ostrołęce, Sokołowie Podlaskim, Włodawie, Wyszkowie, Wysokiem Mazowieckiem i Zakopanem.

- Dotychczas na naszych pomnikach uwiecznionych zostało ponad tysiąc polskich patriotów, którzy padli w walce z komunistami - opowiada Wąsowski.

Odsłonięciu niemal każdego pomnika towarzyszą wydawane przez fundację książeczki, poświęcone upamiętnianym postaciom i wydarzeniom: są one bezpłatnie rozdawane wśród uczestników uroczystości. Autorzy tych opracowań to wybitni znawcy dziejów niepodległościowego podziemia antykomunistycznego, m.in. Kazimierz Krajewski, Maciej Korkuć i Tomasz Łabuszewski.

,,Myśmy rebelianci''

Od kilku lat Fundacja "Pamiętamy" szczególny nacisk kładzie na przybliżenie losów "Żołnierzy wyklętych" młodzieży. W sierpniu 2005 r. w Perlejewie (woj. podlaskie) działacze Fundacji zorganizowali rekonstrukcję jednego z najciekawszych epizodów antykomunistycznego powstania: zwycięskiej potyczki 5. Brygady Wileńskiej AK z grupą NKWD w Miodusach Pokrzywnych. W rekonstrukcji, przygotowanej przez Trójmiejską Grupę Rekonstrukcji Historycznych, wykorzystano samochody, broń i mundury z epoki. Dzięki atrakcyjnemu pomysłowi impreza przyciągnęła kilkaset (głównie młodych) osób.

Strzałem w dziesiątkę okazał się także pomysł płyty z piosenkami "Żołnierzy wyklętych". Początkowo utwory, które stworzyli i wykonywali bojownicy podziemia, miały zostać nagrane na instrumentach bliższych epoce: skrzypcach, akordeonie, ewentualnie gitarze klasycznej. Potem jednak w Fundacji przeważyło zdanie, by z piosenkami bohaterów zbrojnego podziemia antykomunistycznego spróbować dotrzeć właśnie do osób młodszych. W Muzeum Powstania Warszawskiego, które zgodziło się wydać płytę, narodziła się koncepcja współpracy ze znanym zespołem rockowym De Press.

- Decyzję podjąłem, gdy tylko usłyszałem propozycję. Miałem ku temu powód. Mój ojciec był w AK. Gdy byłem mały, bawiłem się w partyzantkę, często nuciłem piosenki partyzanckie. To były dźwięki mojego dzieciństwa - mówi Andrzej Dziubek, lider grupy.

Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Pięknie wydana płyta z piosenkami żołnierzy podziemia w wykonaniu De Press spodobała się zarówno krytykom, jak i słuchaczom. Wystarczy powiedzieć, że promującą album piosenkę "Myśmy rebelianci" odsłuchało w serwisie YouTube - w ciągu zaledwie dwóch miesięcy - ponad 55 tys. osób, a transmisję koncertu De Press z Muzeum Powstania Warszawskiego obejrzało 11 listopada 2009 r. w TVP2 blisko milion widzów. To, jak dotąd, zdecydowanie najlepszy przykład popularyzacji dziejów "Żołnierzy wyklętych" we współczesnej kulturze masowej.

Pracami Fundacji "Pamiętamy" kieruje zarząd w składzie: Michał Bichniewicz i Grzegorz Wąsowski. Ekspertem Fundacji i jednocześnie osobą odpowiedzialną za jej działania w aspekcie historycznym i edukacyjnym jest Kazimierz Krajewski.


Strona główna

Rok 2012 - Solidarność Walcząca Oddział Warszawa: Pamiętamy o Żołnierzach Wyklętych - zobacz...

Rok 2011 - Solidarność Walcząca Oddział Warszawa: Pamiętamy o Żołnierzach Wyklętych - zobacz...

Żołnierze Wyklęci - materiały do pobrania - zobacz...

Filmy o Żołnierzach Wyklętych - tutaj...

Kalendarium, postacie


Zarys dziejów polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956 - czytaj...

Ostatni leśni - Mazowsze i Podlasie w ogniu - czytaj...

1 marca Dniem Żołnierzy Polskiego Podziemia Niepodległościowego. ,,Niezłomni do końca'' - prezes IPN Janusz Kurtyka o Żołnierzach Wyklętych - czytaj...

,,Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r. '' - wystawa BBN


Za linią ,,Curzona'' - walka o Kresy

Żołnierze Wyklęci -8 tomowy cykl wydawniczy ,,Rzeczpospolitej''

,,Myśmy rebelianci'' płyta zespołu De Press - Jak do tego doszło , Myśmy rebelianci, czyli... , Teledysk, teksty utworów i ich historia

Koncert charytatywny DE PRESS i KRYZYS na rzecz kombatantów podziemia antykomunistycznego - Kraków 5 II 2010 - zaproszenie, fragment relacji video - zobacz...

Z ministrem Szczygłą o Żołnierzach Wyklętych oraz inne krótkie filmy - zobacz...


1 Marca - Narodowym Dniem Pamięci ,,Żołnierzy Wyklętych'' czytaj tutaj...

Niezachowanie pamięci o "żołnierzach wyklętych" uczyniło w naszej narodowej tożsamości ogromny wyłom. Bez tej pamięci łatwiej było budować III RP opartą na sojuszu oprawców i ofiar, przy zdecydowanej dominacji tych pierwszych - W ziemi lepiej słychać - Jerzy Zalewski - czytaj...


Wykład Leszka Żebrowskiego na temat: ,,Narodowe Siły Zbrojne a Armia Krajowa'' (Youtube) który odbył się 20 grudnia 2010 r. w klubie N44 w Warszawie - linki tutaj...

Wykład Leszka Żebrowskiego na temat: ,,Narodowe Siły Zbrojne a kwestia żydowska'' (Youtube) który odbył się 17 lutego 2011 r. w klubie N44 w Warszawie - linki tutaj...

O żolnierzach niezłomnych, o powstaniu antykomunistycznym, obecnym patriotyźmie, nowym święcie 1 Marca w kontekście braku dalszych działań likwidujących pozostałości komunistycznej agentury - opowiadają dr Bohdan Szucki ps. Artur, żołnierz NSZ i honorowy Prezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych oraz Rafał Dobrowolski, Prezes lubelskiego Okręgu ZŻ NSZ. - obejrzyj tutaj...


"Żołnierze Wyklęci - wojna domowa czy powstanie narodowe?" - spotkanie zorganizowane przez Stowarzyszenie Twórców dla Rzeczypospolitej 17 XII 2011 r. w Warszawie - zobacz...
Czesław NALEZIŃSKI "Arsen" - ur. 1923 r., żołnierz AK, działacz WiN, w l. 1946-1947 szef techniczny w zespole "Orła Białego" (organu Obszaru Południowego WiN), dwukrotnie uciekał z więzienia (z rąk Niemców w 1943 r. i z rąk NKWD i UB w 1945 r.), nie ujęty przez UB, ukrywał się w latach 1947-1952. Prezes Zarządu Obszaru Południowego Stowarzyszenia Społeczno-Kombatanckiego WiN w l. 1990-1997. Czytaj więcej - tutaj...

Audiobooki