Testament Rzeczpospolitej Niepodległej

 

Kaziemierz Wierzyński

Na rozwiązanie Armii Krajowej

Za dywizję wołyńską, nie kwiaty i wianki -
Szubienica w Lublinie. Ojczyste Majdanki.
Za sygnał na północy, bój pod Nowogródkiem -
Długi urlop w więzieniu. Długi i ze skutkiem.

Za bój o naszą Rossę, Ostrą Bramę, Wilno -
Sucha gałąź lub zsyłka na rozpacz bezsilną.
Za dnie i noce śmierci, za lata udręki -
Taniec w kółko: raz w oczy a drugi raz w szczęki.

Za wsie spalone, bitwy, gdzie chłopska szła czeladź -
List gończy, tropicielski: dopaść i rozstrzelać!
Za mosty wysadzone z ręki robotniczej -
Węszyć gdzie kto się ukrył, psy spuścić ze smyczy.

Za wyroki na katów, za celny strzał Krysta -
Jeden wyrok: do tiurmy. Dla wszystkich. Do czysta!.
Za Warszawę, Warszawę, powstańcze zachcianki -
Specjalny odział śledczy: "przyłożyć do ścianki".

Zwinąć chorągiew z masztu. Krepą jest zasnuta -
Za dywizję Rataja, Okrzei, Traugutta.
Pociąć sztandar w kawałki. Rozdać wśród żołnierzy
Na drogę niech wezmą. Na sercu niech leży.

**********

Rozwiązanie Armii Krajowej nastąpiło 19 stycznia 1945 r. Pół roku później, 1 lipca 1945 r., to samo uczyniła Rada Jedności Narodowej i Delegatura Rządu na Kraj. Cztery dni później państwa zachodnie przestały uznawać jedyny legalny Rząd RP w Londynie. Nie sposób jednak w tym miejscu nie cofnąć się pięć lat wcześniej i nie przypomnieć, jak i kiedy doszło do powołania Armii Krajowej i jej poprzedników - Służby Zwycięstwu Polski i Związku Walki Zbrojnej.

(...) Początek tworzenia struktur wojskowych, które potem przemianowano na Armię Krajową przypada na 27 września 1939 r., kiedy w Warszawie, na kilkanaście godzin przed kapitulacją grupa oficerów Wojska Polskiego zawiązała pierwszą konspiracyjną organizację niepodległościową - Służbę Zwycięstwu Polski, zalążek AK. Jej Komendantem Głównym został gen. dyw. Michał Karaszewicz-Tokarzewski. 13 listopada 1939 r. SZP przekształciła się, rozkazem Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych gen. Władysława Sikorskiego w Związek Walki Zbrojnej z gen. Kazimierzem Sosnkowskim na czele. 30 czerwca 1940 r. gen. Sikorski nakazał utworzenie Komendy Głównej ZWZ w Kraju i mianował Komendantem Głównym ZWZ płk. Stefana Roweckiego.

Rozkazem Naczelnego Wodza z 14 lutego 1942 r. ZWZ został przemianowany na Armię Krajową. Nie były to zatem narodziny AK, a jedynie zmiana nazwy. Z organizacji kadrowej powstała organizacja masowa - największa europejska podziemna armia. Działała na obszarze państwa polskiego w granicach RP sprzed 1 września 1939. Stanowiła integralną część Sił Zbrojnych RP i podlegała Naczelnemu Wodzowi oraz rządowi Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie. Komendant Główny AK był jedynym, upełnomocnionym przez rząd dowódcą wszystkich krajowych sił zbrojnych (z wyjątkiem Armii Ludowej, która była agenturą Moskwy, jak to dobitnie nazywa historyk Piotr Gontarczyk w swojej ostatniej, recenzowanej przez "Biuletyn" książce "Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941-1944"), miał jednak dużą samodzielność w kierowaniu całością życia Polski Podziemnej. Podstawowym zadaniem AK było prowadzenie walki o odzyskanie niepodległości, której zwieńczeniem był wybuch powstania narodowego w okresie militarnego załamania Niemiec.
Wraz z powstaniem Służby Zwycięstwu Polsce zaczęło się rodzić Polskie Państwo Podziemne. Obok konspiracyjnych sił zbrojnych w okupowanym kraju działały bowiem struktury cywilne. Najwyższą władzę sprawował Delegat Rządu na Kraj kierujący podziemnym aparatem administracji cywilnej - Delegaturą Rządu. Działała ona na szczeblu centralnym, w województwach i powiatach na całym obszarze II Rzeczypospolitej.

WALKA TRWA

Rozwiązanie Armii Krajowej 19 stycznia 1945 r. nie oznacza jednak, że walka o wolność i niepodległość Polski zakończyła się. Nasuwają się inne porównania. Upadek Warszawy we wrześniu 1939 r. i wyjazd władz RP do Rumunii też nie oznaczał końca walk. Klęska Powstania Warszawskiego nie była zakończeniem działalności niepodległościowej. Można sięgnąć jeszcze dalej w głąb historii - walki poszczególnych oddziałów trwały jeszcze kilka miesięcy po uwięzieniu ostatniego przywódcy Powstania Styczniowego Romualda Traugutta.
Niektórzy historycy (np. Wojciech Roszkowski) uważają rozkaz ostatniego komendanta Armii Krajowej gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" o rozwiązaniu AK za kontrowersyjny. Czy jednak owego 19 stycznia 1945 r. mogło stać się inaczej?
Jeszcze tliły się ruiny Warszawy po upadku Powstania, które nie dostało wsparcia ze strony Sowietów. Armia Czerwona ruszyła do natarcia po prawie pół roku oczekiwania na klęskę Polaków. Za "wyzwolicielami" wkraczało NKWD i UB. Kiedy walka z okupantem niemieckim jeszcze trwała, rozpoczynała się druga okupacja - sowiecka, naznaczona ponownymi represjami i wywózkami polskich patriotów na Wschód. Wobec nowego, masowego terroru szwankowała z trudem odbudowywana łączność Komendy Głównej zarówno z okręgami AK, jak i z Londynem. Sytuacja międzynarodowa też nie skłaniała do optymizmu.

ZAPLANOWANA DECYZJA

"Z drugiej strony Okulicki doskonale zdawał sobie sprawę z komplikacji, jakie mogłyby nastąpić w przypadku podjęcia otwartej walki zbrojnej z Rządem Tymczasowym [utworzonym przez komunistów za poduszczeniem Moskwy - TMP], a właściwie de facto z Armią Czerwoną. Atakowanie sojusznika aliantów zachodnich przez oddziały podległe Rządowi Rzeczypospolitej w Londynie mogłoby doprowadzić do trudnych do przewidzenia komplikacji politycznych. Formalne rozwiązanie Armii Krajowej potencjalnie stanowiło argument dla władz RP w rozmowach z sojusznikami" - czytamy w książce Andrzeja Przemyskiego "Ostatni Komendant Generał Leopold Okulicki".

W takim momencie narodowej tragedii "Niedźwiadek" nie widział innego wyjścia. Nie był to jednak desperacki krok, ale decyzja zaplanowana (już wcześniej zastanawiano się nad taktycznym rozwiązaniem AK). Myli się ten, kto myśli, że gen. Okulicki chciał zlikwidować struktury Armii Krajowej. W jej miejsce od razu zaczęto tworzyć, pod jego dowództwem, głęboko zakonspirowaną organizację "NIE" ("Niepodległość"). Chodziło zatem o zakończenie działalności jawnej i ponowne przejście do podziemia, aby uchronić w ten sposób struktury przed rozpracowaniem (pamiętać należy, że AK w dużej mierze była już rozpracowana przez Sowietów). Celem było zapewnienie bezpieczeństwa żołnierzom AK, uratowanie przed represjami ludzi, którzy nie przechodzili do "NIE" (była to organizacja elitarna). Z tych samych powodów do konspiracji zeszła też Krajowa Rada Ministrów, Rada Jedności Narodowej i tworzące ją stronnictwa polityczne. Zmęczeni wieloletnią wojną z niemieckim okupantem, Polacy czekali na zmianę sytuacji międzynarodowej, która umożliwi powrót do kraju legalnych władz i odzyskanie niepodległości.

ROZKAZ Z LONDYNU

Mogłoby się wydawać, że "Niedźwiadek" decyzję podjął sam. Tak jednak nie było. Jako Komendant Sił Zbrojnych w Kraju rozkaz otrzymał dwa dni wcześniej od swojego kierownictwa - władz Rzeczypospolitej w Londynie. Rozwiązywanie AK przeprowadzał w porozumieniu z Delegatem Rządu na Kraj Janem Stanisławem Jankowskim.

Rozkaz gen. Okulickiego został opublikowany niezwłocznie - tego samego 19 stycznia 1945 r., w ostatnim, 317. numerze "Biuletynu Informacyjnego".
Nie oznacza to jednak, że Armia Krajowa od razu przestała istnieć. Po pierwsze - rozkaz nie wyznaczał dokładnego terminu rozwiązania oddziałów. Po drugie, choćby z przyczyn technicznych (trudno było od razu zlikwidować tak wielką strukturę, odbywało się to w sytuacji stałego zagrożenia aresztowaniami ze strony Sowietów), musiał to być rozciągnięty w czasie proces. Ponadto - nie wszyscy wykonali rozkaz "Niedźwiadka", do niektórych zgrupowań dotarł on z opóźnieniem, gdy prowadziły walkę z nowym okupantem, inne, wskutek sowieckich aresztowań, zostały rozproszone lub rozbite, a część, np. okręg białostocki odmówił jego wykonania.
Jak pisze Stefan Korboński w książce "Polskie Państwo Podziemne", "około 50.000 [żołnierzy - TMP] złożyło broń, ujawniło się i zostało wywiezione w głąb Rosji. Inni nie posłuchali rozkazu i pozostali wraz z dowódcami w konspiracji w zorganizowanych jednostkach AK, poszukiwani odtąd przez bezpiekę i NKWD. Należał do nich także gen. Okulicki ze sztabem i dowództwem okręgów, które się nie ujawniły. Zrodził się stąd później zarzut, że rozkaz z 19 stycznia 1945 roku był fikcyjny i miał na celu lepsze zakonspirowanie AK. Również wiele oddziałów partyzanckich pozostało w lesie i wkrótce były już uwikłane w walkę z oddziałami bezpieki i wojskami NKWD".

KAŻDY DLA SIEBIE DOWÓDCĄ

Rozkaz gen. Okulickiego z 19 stycznia 1945 r. był koniecznością. Dalsza walka w ramach jednej, wielkiej struktury - największej podziemnej armii świata - nie miała szans powodzenia. Była możliwa w samodzielnych grupach, chociaż na pewno mniej skuteczna. Rozwiązanie AK przyniosło nieunikniony podział i powstanie szeregu niezależnych od siebie organizacji (choć tendencje separatystyczne istniały już wcześniej, np. w listopadzie 1944 r. powstał Narodowy Związek Wojskowy). Sowiecki okupant miał przez to utrudnione zadanie w zdławieniu niepodległościowych dążeń Polaków. Rozkaz "Niedźwiadka" ograniczył skalę represji na żołnierzach Armii Krajowej, ale - jak się później okazało - ogólnej sytuacji zmienić nie mógł. Oczekiwania na III wojnę światową okazały się płonne.
I teraz sprawa najważniejsza - gen. Okulicki zwolnił co prawda żołnierzy AK ze złożonej przysięgi, ale nie zwolnił ich przecież z dalszej służby dla Ojczyzny, wręcz przeciwnie - namawiał ich do tego. Zgodnie ze słowami "Niedźwiadka", każdy miał być dla siebie dowódcą. Tak też się stało. Wielu AK-owców pracowało dalej dla Polski, duża część walczyła z bronią w ręku - ponosząc największą ofiarę - nawet do połowy lat 50.

Dlaczego walczyli dalej? Wiedzieli dobrze, że wyzwolenie kraju spod okupacji niemieckiej było faktycznie nową, tym razem sowiecką okupacją. Jednostki NKWD, w połączeniu z rodzimymi oddziałami UB i KBW, MO i PPR pacyfikowały kraj i krwawo rozprawiały się z polskimi patriotami. Komuniści zdawali sobie sprawę, że przy pomocy legalnych procedur nie mają żadnych szans na przejęcie władzy w Polsce. Zdaniem Jerzego Ślaskiego, nie była to żadna wojna domowa - jak do dziś kłamliwie twierdzi lewica - tylko "gigantyczne polowanie na małe grupy, walczące w odosobnieniu, uzbrojone jedynie w broń lekką piechoty, z góry skazane na klęskę". Z kolei historyk Leszek Żebrowski to co działo się po 1945 r. nazywa - i trudno odmówić mu racji - antysowieckim powstaniem.

SPADKOBIERCY ARMII KRAJOWEJ

Tych, którzy po 1945 r. nie złożyli broni, PRL-owska propaganda nazywała zdrajcami i bandytami. Dziś, w wolnej Polsce, określa się ich mianem "żołnierzy II konspiracji". Ostatni żołnierz Niepodległej - Józef Franczak "Lalek" zginął z rąk SB 21 października 1963 r., wydany przez sąsiadów. Franczak walczył w kampanii wrześniowej. Po wejściu Sowietów dostał się do niewoli, z której udało mu się uciec. Potem stał u boku kolejnych dowódców stworzonego na bazie Armii Krajowej Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość - "Zapory", "Uskoka" i "Wiktora".
"Zaporę" - majora Hieronima Dekutowskiego, komuniści aresztowali i skazali na śmierć w 1948 r. Zaledwie rok dłużej przeżył "Uskok" - kpt. Zdzisław Broński. Otoczony przez UB w bunkrze koło miejscowości Łęczna, zdetonował pod sobą granat. Obaj zostali zadenuncjowani. "Wiktor" - Stanisław Kuchciewicz, ostatni dowódca Franczaka, zginął w lutym 1953 r. Przez następne 10 lat "Lalek" musiał się ukrywać.

Walczyli też inni. Stanisław Sojczyński "Warszyc" rozkaz o kontynuowaniu walki wydał 3 maja 1945 r. Jego Konspiracyjne Wojsko Polskie liczyło ok. 3 tys. żołnierzy. Działało głównie na terenie łódzkiego i kieleckiego, przeprowadzając wiele spektakularnych akcji. 19 kwietnia 1947 r., po zajęciu Radomska, oddziały KWP uwolniły więźniów miejscowego UB. Dla ludowej władzy "Warszyc" był jednym z głównych wrogów, musiał zginąć - rozstrzelano go 17 lutego 1947 r., po parodii procesu. Mimo licznych aresztowań żołnierze Stanisława Sojczyńskiego nie złożyli broni. Ostatni oddział przetrwał do połowy lat 50.

Na Wileńszczyźnie operowała 5. Wileńska Brygada AK majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", zwana Wileńską Brygadą Śmierci. W 1944 r. Szendzielarz walczył z Niemcami, Rosjanami i Litwinami. Po wielu wygranych bitwach, otoczony przez Sowietów pod Porzeczem, przedarł się na Białostocczyznę. Tu odtworzył swoją Brygadę, która już latem 1945 r. przekroczyła stan pół tysiąca partyzantów i dokonała wielu udanych akcji, rozbijając posterunki MO i UB.
7 września 1945 r. "Łupaszka" dostał rozkaz ponownego rozwiązania oddziału i przeniósł się do Północnej Polski. Jednego dnia walczył w Borach Tucholskich, drugiego w okolicach Jeziora Śniardwy. Tak było do czerwca 1947 r., kiedy został aresztowany przez UB. Stracono go 8 lutego 1951 r.
W oddziałach "Łupaszki" walczył początkowo "Bury" - ppor. Romuald Rajs, inna legenda antysowieckiej partyzantki. Kiedy Armia Krajowa uległa samorozwiązaniu, wstąpił razem ze swym oddziałem w szeregi Narodowego Zjednoczenia Wojskowego i został szefem okręgowego Pogotowia Akcji Specjalnej - likwidował ludzi NKWD i UB. W kwietniu 1946 r. PAS został rozbity przez komunistów. Romuald Rajs walczył jeszcze przez kilka miesięcy, potem próbował rozpocząć "normalne" życie. UB aresztowało go w 1948 r. 31 grudnia 1949 r. został rozstrzelany.

ROZWIĄZANIE AK - TYLKO FORMALNE

"Orlik" - Marian Bernaciak, w 1939 r. walczył z Niemcami i Rosjanami, przed którymi bronił Włodzimierza Wołyńskiego. Uciekł z transportu, który jechał do Kozielska. Już w sierpniu 1944 r. był poszukiwany przez NKWD. W tym czasie rozbił UB w Puławach, a potem, już jako żołnierz WiN, przeprowadził wiele akcji, głównie na posterunki UB i MO. Zginął 24 czerwca 1946 r. na skutek zdrady. Miał 29 lat.

Jeden z ostatnich dowódców WiN, major Jan Tabortowski "Bruzda" walczył do 23 sierpnia 1954 r. Razem ze swym oddziałem opanował posterunek UB w Przytułach, zdobywając broń i amunicję. Zginął od kuli ranionego milicjanta, którego nie chciał dobić. Jego następca Stanisław Marchewko "Ryba" zginął w nocy z 3 na 4 marca 1957 r., ostrzeliwując się w konspiracyjnym bunkrze. Został zdradzony.

Andrzeja Kiszkę "Leszczynę" funkcjonariusze SB i MO ujęli w 1961 r. na Roztoczu. Dzięki pomocy kilku okolicznych gospodarzy ukrywał się w podziemnym schronie koło Biłgoraja. W albumie "Zaporczycy w fotografii. 1943-63" wydanym w 2001 r. przez Ewę Kurek, czytamy, że "został osądzony jak zwykły bandyta i skazany na dożywocie. Więzienie opuścił w 1971 r.". III RP odmówiła mu prawa do rehabilitacji i zadośćuczynienia doznanych krzywd. To tylko niektórzy z wielu "żołnierzy II konspiracji", do dziś często pogardzani i słusznie nazywani "żołnierzami wyklętymi".

Podsumujmy - rozkaz gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" zamykał dzieje Armii Krajowej tylko formalnie. Dla niektórych walka skończyła się jednak szybko. Ostatni Dowódca AK, wraz z członkami Rady Jedności Narodowej, wkrótce po 19 stycznia 1945 r. został podstępnie aresztowany i przewieziony do Moskwy. Zmarł w grudniu 1946 r. w sowieckiej katowni na Butyrkach.

TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI ( źródło : www.asme.pl)


Powrót do strony głównej

Rozkaz rozwiązania Armii Krajowej z 19 stycznia 1945 roku

Postępująca szybko ofensywa sowiecka doprowadzić może do zajęcia w krótkim czasie całej Polski przez Armię Czerwoną. Nie jest to jednak zwycięstwo słusznej sprawy, o którą walczyliśmy od roku 1939. W istocie bowiem - mimo stworzonych pozorów wolności - oznacza to zmianę jednej okupacji na druga, przeprowadzoną pod przykrywką Tymczasowego Rządu Lubelskiego, bezwolnego narzędzia w rękach rosyjskich.

Żołnierze! Od 1 września 1939 r. Naród Polski prowadzi ciężką i ofiarną walkę o jedyną Sprawę, dla której warto żyć i umierać o swą wolność i wolność człowieka w niepodległym państwie.

Wyrazicielem i rzecznikiem Narodu i tej idei jest jedyny i legalny Rząd Polski w Londynie, który walczy przez przerwy i walczyć będzie nadal o nasze słuszne prawa.

Polska, według rosyjskiej recepty, nie jest tą Polską, o którą bijemy się szósty rok z Niemcami, dla której popłynęło morze krwi polskiej i przecierpiano ogrom męki i zniszczenie Kraju. Walki z Sowietami nie chcemy prowadzić, ale nigdy nie zgodzimy się na inne życie, jak tylko w całkowicie suwerennym, niepodległym i sprawiedliwie urządzonym społecznie Państwie Polskim.

Obecne sowieckie zwycięstwo nie kończy wojny. Nie wolno nam ani na chwilę tracić wiary, że wojna ta skończyć się może jedynie zwycięstwem słusznej Sprawy, tryumfem dobra nad złem, wolności nad niewolnictwem.

Żołnierze Armii Krajowej!


Daję Wam ostatni rozkaz. Dalszą swą prace i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa Polskiego. W tym działaniu każdy z Was musi być dla siebie dowódcą. W przekonaniu, że rozkaz ten spełnicie, że zostaniecie na zawsze wierni tylko Polsce oraz by Wam ułatwić dalszą pracę - z upoważnienia Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zwalniam Was z przysięgi i rozwiązuję szeregi Armii Krajowej.

W imieniu służby dziękuję Wam za dotychczasową ofiarną pracę.

Wierzę głęboko, że zwycięży nasza Święta Sprawa, że spotykamy się w prawdziwie wolnej i demokratycznej Polsce.

Niech żyje Wolna, Niepodległa, Szczęśliwa Polska.

 

Dowódca Sił Zbrojnych w Kraju,

gen. bryg. Leopold Okulicki ''Niedźwiadek''